Wspierają:

     

 

 

 

Ostatnie Komentarze

Główna arrow Kariera / Baza CV arrow Uprawnienia Budowlane arrow C.D. walki o uprawnienia- historia uprawnień w Polsce
       
C.D. walki o uprawnienia- historia uprawnień w Polsce Utwórz PDF Drukuj
Redaktor: Administrator   
27.08.2011.
 Jak zapewne większość czytelników zdaje sobie sprawę – obecnie obwiązujące Rozporządzenie Ministra Transportu i Budownictwa w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie z 2006 r. jest jaJwnym podważeniem kompetencji obecnych inżynierów (w tym magistrów inżynierów) budownictwa. Nie tylko niesprawiedliwie ogranicza zakres naszych uprawnień na rzecz architektów (o czym więcej tutaj: Pismo do Sejmu RP), ale też wbrew logice konkurencyjności na rynku pracy dzieli uprawnienia budowlane na wiele specjalności, ograniczając tym samym możliwość występowania w przetargach bez licznego pakietu kolejnych uprawnień. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie twierdzi, że konstruktor projektujący stropy o znacznej rozpiętości występujących chociażby w fabrykach i hipermarketach nie będzie potrafił prawidłowo zwymiarować mostu o rozpiętości przęsła 10 m.

 

W obronie swych praw, choć może bardziej tu pasuje: „w walce o odebrane nam prawa”, środowisko studenckie, wraz z absolwentami podlegającymi nowemu rozporządzeniu zjednoczyło siły. Wystosowało pismo do Sejmu RP w tej sprawie. Pan Poseł Henryk Milcarz wystosował w naszym imieniu interpelację do Ministra Infrastruktury - Interpelacje Sejmu RP (Interpelacja nr 22930), lecz otrzymana odpowiedź od Pana podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury  Janusza Żbika (nawiasem mówiąc architekta z wykształcenia), była negatywna. Dodatkowo przedstawione przez niego „argumenty” są w naszej opinii niezgodne ze stanem faktycznym.

Zdenerwowany tym faktem ściągnąłem wszystkie akty prawne związane z podziałem kompetencji inżynierów od czasów II RP i powklejałem fragmenty dotyczące „co kto mógł”. Jak to się zmieniało. Przy okazji należy podkreślić fakt, iż w obecnym statusie prawnym technicy czy mistrzowie robót nie mogą samodzielnie robić nic, a kiedyś mogli więcej niż obecnie inżynier budownictwa pierwszego stopnia studiów. Przeglądając Prawo Budowlane z II RP można dostrzec zapisy, że parterowe domki na wsiach mógł sobie budować każdy, bez żadnych pozwoleń, papierków czy kierowników robót. Ot metoda gospodarcza, która do tej pory jest powszechna, tyle że z biurokracją i kopertami dla fikcyjnych kierowników robót, czy nadzoru budowlanego.

O ile gdzieś się nie zamieszałem (masa dokumentów oraz brak wykształcenia prawniczego), to pokrótce sprawa przedstawia się następująco:

W II RP mogliśmy jako inżynierowie budownictwa budować wszystko na jednych uprawnieniach z wyjątkiem budowli monumentalnych, świątyń, teatrów, większych gmachów publicznych czy bibliotek. Architekci z kolei mogli to wszystko chyba, że konstrukcja była statycznie niewyznaczalna, zawierała elementy łukowe, czy podobne bardziej skomplikowane statycznie obiekty. Prosty, klarowny podział.

Jako ciekawostkę warto nadmienić, że do kierowania robotami budowlanymi w konstrukcjach stalowych mógł wystąpić inżynier mechanik...

Jednakże architekt/inżynier mógł wystąpić o rozszerzenie tych uprawnień zdając egzamin przed komisją. Krótko mówiąc – liczyło się to co kto naprawdę umiał. Nie trzeba było robić dodatkowych zaocznych studiów w kierunku pokrewnym. Należy tu dodać, iż obecnie Polska Izba Architektów nie uznaje zaocznych studiów architektonicznych, przez co żadna (lub prawie żadna) uczelnia w całym kraju takowych nie prowadzi.

Taka mała dygresja. Na jednym z wykładów Mechaniki Budowli, prof. dr hab. inż. Adam Podhorecki rzekł do nas zgromadzonych na auli mniej-więcej tak: "Może nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale mimo znacznej ilości projektów związanych z mechaniką i wymiarowaniem, odbierając dyplom nadal nie będziecie umieli projektować budowli. Tego nauczycie się dopiero w praktyce zawodowej. Studia są od tego aby nauczyć Was myśleć technicznie, dostrzegać problemy, które należy po inżyniersku rozwiązać. Nauczą Was czytać normy i rysunki techniczne. Projektowania, czyli syntezy powyższego, nauczycie się w pracy."

W 1958 r. przyszło kilka zmian, np. taka że rozróżniono I i II stopień studiów technicznych. Uprawnienia zdobywali te same, lecz I stopień musiał wypracować dłuższą praktykę o 2 lata.

W 1962 r. wprowadzono i zdefiniowano pojęcia "prosta architektura" i "skomplikowana konstrukcja", doszedł też podział na branże instalacyjne z definicją "skomplikowanej instalacji sanitarnej" i "skomplikowanej instalacji i urządzeniach elektrycznych". Innymi słowy -  MY mogliśmy samodzielnie projektować obiekty o dowolnej konstrukcji (pamiętajcie że też drogi, mosty i inne obiekty inżynierskie) byle miały prostą architekturę i instalacje. Oczywiście nikt nikomu nie bronił się posiłkować w zespole architektem, elektrykiem, instalatorem. Ponadto nadal można było sobie rozszerzyć do maksimum uprawniania inżynierskie/architektoniczne zdając stosowny egzamin !

1975 r. - jak to mówią - za Gierka. Tutaj Rozporządzenia w mej ocenie pisane „prawniczym bełkotem”, tzn. zdecydowanie bardziej zagmatwane i mniej przejrzyste w czytaniu w stosunku do poprzednich. Dokonał się też pierwszy poważny podział. Mamy specjalności:

1) architektoniczną

Architekt mógł projektować wszystkie obiekty prócz wymagających zastosowania fundamentów głębokich i trudniejszych konstrukcji statycznie niewyznaczalnych.

2) konstrukcyjno budowlaną - obejmującą budynki oraz inne budowle nie wymienione w specjalności konstrukcyjno-inżynieryjnej oraz wodno-melioracyjnej

W dodatku inżynier mógł sporządzić część leżącą obecnie w kwestii architekta. Cytując rozporządzenie: „Sporządzanie projektów w zakresie rozwiązań architektonicznych budynków inwentarskich i gospodarczych, adaptacji projektów typowych i powtarzalnych innych budynków oraz sporządzaniu planów zagospodarowania działki związanych z realizacją tych budynków.

Sporządzania projektów budowli nie będących budynkami.”

3) konstrukcyjno-inżynieryjna - w zakresie:

a) linii, węzłów, stacji kolejowych - obejmująca również perony, rampy oraz typowe przepusty i mosty

b) dróg i lotniskowych dróg startowych oraz manipulacyjnych - obejmującej również typowe przepusty i mosty

c) mosty - obejmująca również wiadukty, przepusty, tunele, estakady, nadziemne i podziemne przejścia komunikacy

jne oraz nieskomplikowane odcinki dróg, stanowiące dojazdy do budowli

d) budowli hydrotechnicznych - obejmujące również ujęcia wód oraz budowle basenów wodnych i zbiorników wodnych przemysłowych

4) instalacyjno - inżynieryjne - tutaj wszelkie instalacje - zarówno wod-kan jak i elektryczne, nie będę przepisywać, gdyż nie jest to nasza specjalność.

5) wodno-melioracyjnej - obejmująca ujęcia wód

Nawiasem mówiąc jest jeden śmieszny zapis – (...) osoba biorąca udział w pracy zespołu kwalifikacyjnego (...) otrzymuje 20 zł. Następne Rozporządzenia w miarę pogłębiającej się inflacji brzmiały – „Należy zmienić 20 zł na 100 zł, należy zmienić 100 zł na 600 zł”.  :)

W 1991 r. zakres zmieniono bodajże tylko technikom.

W 1994 r. nastąpiła rewolucja w bardzo dobrym kierunku. Jeżeli ktoś w średnim wieku chwali się, że zdążył na „Godny zakres uprawnień”,  to mówi o tych...

Uprawnienia były w specjalnościach:

1) Architektonicznej

2) Konstrukcyjno-budowlanej - ponownie WSZYSTKO, czyli budynki, drogi, mosty i inne obiekty inżynierskie

3) Technologia i organizacja budowy

4) Instalacje i sieci sanitarne

5) Instalacje i sieci elektryczne i elektroenergetyczne

Natomiast ograniczenia ujmując skrótowo przedstawiały się następująco:

Architektoniczne - mieszkalne jednorodzinne i inwentarskie na terenach budownictwa zagrodowego oraz gospodarczych i składowych o kubaturze do 1000 m3, a także sporządzania projektów zagospodarowania działki, związanych z realizacją tych obiektów.

Konstrukcyjne - Budowle i budynki o kubaturze < 1000m3 i tutaj wymienione dodatkowe obostrzenia, jak maksymalna wysokość 12 m, statyczna wyznaczalność, płyty zginane jednokierunkowo, obciążenia zmienne poniżej 8 kN/m2, drogi wewnętrzne, itd. itp.

Kto chce może doczytać – na końcu artykułu załączyłem link do paczki aktów prawnych z których korzystałem.  

Brak obecnego zapisu „w odniesieniu do architektury obiektu” i „w odniesieniu do konstrukcji obiektu” nie powodował wchodzenie sobie w drogę branż.

Dziwi trochę ta specjalność nr 3, bo nigdy wcześniej jej nie było ani później nie ma.

W 2003 r.nadchodzi schizma uprawnień konstrukcyjno-budowlanych na trzy osobne „papierki”:

1) konstrukcyjno-budowlane

2) drogowe

3) mostowe


Po czym w 2006 r. zostaje ponownie zmienione Rozporządzenie gdzie zostaje ustalony obecny podobny podział (dochodzi np. specjalność kolejowa, wyburzeniowa) plus te cholerne ograniczenia do "konstrukcji" i "architektury" oraz następuje ogromna dysproporcja samych ograniczeń spychająca inżynierów do malutkich obiektów w zabudowie zagrodowej.

Mało tego ! Izba Architektów próbuje przeforsować w Ministerstwie dalsze ograniczenia dla inżynierów (!!!) oraz o zgrozo wymuszenie wprowadzenia na budowę dodatkowego stanowiska  - "Kierownika Architektury" !!! Ponadto, co niektórzy z naszego własnego podwórka próbują jeszcze bardziej rozdzielić specjalności budowlane. Wydzielić uprawnienia Geotechniczne oraz Melioracyjne !!! Pragnę w tym miejscu podkreślić, że uprawnienia wyburzeniowe, czyli takie które pozwalają używać materiałów wybuchowych do rozbiórek - powszechna przecież od lat metoda na świecie -  ma wg mojej wiedzy, w naszym 38 mln kraju aż 20 osób !!! Proszę sobie wyobrazić jaki to jest zamknięty rynek, zamknięta kasta, nie ma nawet możliwości odbycia praktyki ! Nie ma swobody gospodarczej. W moim przekonaniu kolejne wydzielanie uprawnień, tylko pogłębi takie podziały, zwiększając tylko ilość kolejnych papierków, biurokracji i rozpłynięcie się odpowiedzialności za projektowanie i kierowanie robotami budowlanymi. Przy okazji zmniejszając konkurencje na rynku i tworząc lokalne monopole.

 

(o ile coś nie wyskoczy to od 30 sierpnia mgr inż. :) )  Jacek Trzcieliński

 

 

Dla wszystkich zainteresowanych:

Zestawienie w pdf

Akty prawne regulujące uprawnienia budowlane od 1928 r. do dnia dzisiejszego

 

Komentarze  

 
0 #13 waldekwaldek 2012-03-05 01:36
Pierwszy raz sformatowałem coś w komentarzu.
I od teraz uprawnień do grafiki też nie chcę.
 
 
-2 #12 waldekwaldek 2012-03-05 01:34
W piątek oglądaliśmy jak zostało zaprojektowane mocowanie do żelbetu odpowiedzialnej konstrukcji stalowej w jednym ze znacznych projektów w Gdańsku.
Oś kotwy wklejanej fi 16mm w odległości 30mm od krawędzi betonu.
Zastanawiam się czy łatwo jest wiercić przez pręt zbrojeniowy i jak długo wtedy utrzyma się otulina. Mogę się założyć, że ten co to projektował jest przekonany, że ma świetna praktykę projektową.
A propos, załatwcie sobie programy do zakotwień HILTI lub Fischer lub ETAG 001 i sprawdzajcie przynajmniej geometrię połączenia bo nawet to nie jest pilnowane, a gdzie jeszcze mosty.
"...Nigdy nie bedzie idealnie, a obecny stan rzeczy nie jest tak zly zeby na niego narzekac. Jedyne co uwazam, ze powinno zostac przywrocone to mozliwosc zdobycia uprawnien technikom. ..."
trafiliście na prosty projekt. A wiecie jak wygladało projektowanie w latach 1975-1990. Czy projektant widział na rysunku więźbę drewnianą? A może teraz kreślarz żelbetu często to rysuje lub widuje. Czy ktoś sądzi, że jak na studiach policzył jedną więźbę to potrafi to robić. Oprócz prawa porównajmy również normy z 1980 z obecnymi.
Wystarczy zerknąć na normę PN-EN 1993-1-1, czy to jest książeczka zrób tak lub inaczej a jak nie to pogrub?
Czy inwestor nie policzy ci zużycia stali na 1m2 ?.

Pomyślmy, uhmmm, mantra, mantra .... :-x
 
 
+2 #11 stan 2012-03-04 22:42
Cytuje Filip:
Jak czytam artykuly z tej strony uswiadamiam sobie jak wielka drzemie zazdrosc i zawisc w inzynierach budownictwa.

Filip chłopie o czym Ty mówisz? Jaka zawiść? To rozgoryczenie w reakcji na idiotyczne prawo.

Jestem inż. budownictwa i po kilku latach pracy w Wielkiej Brytanii zabieram się za zdobycie tamtejszych "uprawnień" do projektowania architektury. Piszę w "" bo tamtejsze uprawnienia nie są wymagane przez prawo a jedynie stanowią potwierdzenie kwalifikacji, wiedzy i doświadczenia w branży. Co więcej mam zamiar za jakiś czas starać się o uznanie moich praw w Polsce!

Z mojej perspektywy czytając te forum szokuje mnie raczej zawiść polskich architektów broniących swego prawem nadanego monopolu.
 
 
-5 #10 Filip 2012-03-04 00:17
Jak czytam artykuly z tej strony uswiadamiam sobie jak wielka drzemie zazdrosc i zawisc w inzynierach budownictwa. Uwazam ze obecny podzial rzeczy jest jak najbardziej sluszny, a w stosunku do budownictwa melioracyjnego (wodnego) uwazam ze powinno zostac oddzielone od konstrukcyjnego , i jest to jak najbardziej zrozumiale. Nie mozna byc specjalista we wszystkim. Najchetniej chcielibyscie posiadac tytul inzyniera budownictwa i miec mozliwosc projektowania i wykonywania wszytskich instalacji, architektury i mostow, drog i konstrukcji bez wydzielenia. Nigdy nie bedzie idealnie, a obecny stan rzeczy nie jest tak zly zeby na niego narzekac. Jedyne co uwazam, ze powinno zostac przywrocone to mozliwosc zdobycia uprawnien technikom.
 
 
0 #9 waldekwaldek 2011-10-06 21:35
Przypominało mi się, widziałem nie lada rarytas, w centrum Warszawy projekt z 2011 na podstawie normy stalowej z 81 roku. Ładny:)
 
 
-2 #8 waldekwaldek 2011-10-06 21:32
Kurcze, właśnie liczę szkło do daszku, którego konstruktor stali myśli że nie ma worka śnieżnego i zawsze jest ssanie dla powierzchni płaskiej. Ciekwe czy odśnierzał dach nad wejściem, ja u dziadków zrzucałem warstwę 0,5m mokrego śniegu.Rozdawajmy uprawnienia.
 
 
+1 #7 Alek.K 2011-10-06 21:13
waldek, kiedyś miałem podobne dylematy.
zrobiłem potem uprawnienia i świadczyłem swoje usługi w sposob jak najlepiej umiałem - zresztą nadal to robię. jedynie co mogę Tobie polecić to zdac egzamin i zrobić uprawnienia. znam ludzi, którzy projektuja bez uprawnień dziesiątki lat bo "nie chce im się robić uprawnień" - wielu architektów tak działa (otwiera po ukonczeniu studiów biuro projektów i "świadczy usługi projektowe" wciskając ludziom kity że jest architektem, lata po podpisy bo nie chce brac odpowiedzialnoś ci a tym bardziej nadstawiać swojego karku, jednocześnie będąc wiecznym uczniem - absolwentem). Prawda jest taka, że dopóki nie masz uprawnień jestes tylko absolwentem uczelni (np. architektury, budownictwa etc). Nabędziesz uprwenienia bedziesz projektantem albo kierownikiem budowy czy inspektorem etc. to w jaki sposób podchodzisz do projektowania to już inna historia i świadczy tylko i wyłącznie o danym projektancie (spotkałem wielu róznych projektantów - i dobrych i cienkich i takich co mają uprawnienia i boją się projektowac bo np. praktyki dobrej nie mieli albo mieli znajomości i praktyka w biurze projektów przeszła luzacko i tanecznie z usmiechem na ustach i w wieku 28-29 lat posiadali komplet uprawnień a po cichu mówili żeby nikomu nie mówić przypadkiem, że nie potrafi liczyć żelbetu albo np. stali). waldek, zrób uprawnienia. świata nie zmienisz, a tym co będą chcieli dać uprawnienia (po znajomości bo np. siedział w urzędzie czy podpisywał się za kierownika budowy a de facto nim na budowie nie był... kurczę, znam tyle przypadków... szkoda gadać jak ludzie czasem "zdobywali" uprawnienia, jak im zeszyty wypełniali i podpisywali a co tak na prawdę robili) to i tak dadzą - nie masz na to wpływu (tak jak i nie masz wpływu na to co robią z uprawnieniami i ich zakresem).
 
 
+1 #6 waldekwaldek 2011-10-06 20:12
Co do odchudzania to pewno, że troszkę przesadzam ale zweryfikujcie złote tarasy na płasko.
"Nauczą Was czytać normy i rysunki techniczne. Projektowania, czyli syntezy powyższego, nauczycie się w pracy.
W 1958 r. przyszło kilka zmian, np. taka że rozróżniono I i II stopień studiów technicznych. Uprawnienia zdobywali te same, lecz I stopień musiał wypracować dłuższą praktykę o 2 lata." Tylko do pracy to chcą z doświadczeniem.
Ludzie, przez 2 lata projektowałem domki i przerażały mnie paskudztwa jakie powstały bo komuś nie chciało się narysować i policzyć. Popatrzcie na około na te wszystkie domy na wysokim fundamencie byle tylko przepisy obejść.Z przepisami nie miałem problemów, robiłem architekturę z projektem zagospodarowani a, konstrukcję i sanitarką. Czy jestem dumny z tego. NIE. Od tego jest architekt. Moje domki nie były brzydkie, ale mogły być ładniejsze.
A ludzie z uprawnieniami nawet poprawnie gwoździ w kratownicy nie policzyli. Człowiek który mi podpisywał to nic nie umiał bo uprawnienia rozdawano gdy kadry brakowało. Nikt mnie niczego nie nauczył o wszystko walczyłem sam.
300zł za (ręczne) policzenie płyty żelbetowej i rozrysowanie (w tuszu) zbrojenia to za dużo bo majster sam zrobi płytę zamiast terivy. Byłem na takim stropie, skakać nie będzie wolno bo szklanki zadzwonią. Dziwcie się potem że po wichurze dach ze ścianką kolankową zrywa a ze ściany nawet słupek żelbetowy nie wystaje. Wystarczy wszytko solidnie policzyć i być pewnym tego. Tolerancje wykonawcze są od tego by je pilnować. 2cm przesunąć słup żelbetowy na 20 pietrach i wyjdzie że słup już na słupie nie stoi. Chcemy mieć zapas to zakładamy do obliczeń takie odchyłki wymiarowe oprócz tych normowych bo tak się może zdarzyć? Po co nam węzły podatne, niech się wszystko krzywi podczas spawania żeberek, cięgna zapomnij tylko dla mostowców. Wróćmy do średniowiecza krokiew 20x20 bo muszą być zacięcia w miejscu połączeń. Masz program to licz, szkoda ci papieru? Może po prostu braknie ci kasy na dom i samochód bo typówki się nie sprzedają. Też mam żal, że nie mam uprawnień (od 10 lat mam 2 książki projektowe) ale nadal nie żałuję, że podnoszą wymagania.
 
 
+1 #5 Alek.K 2011-10-06 19:07
waldek, przesadzasz trochę.
"A co do historii to projektowanie zmienia się, wymaga odchudzania zastosowania bardziej wymagających metod.
Bezpieczne projektowanie, ale na czyj koszt. Inwestor (indywidualny, deweloper, wykonawca) przejrzy inne projekty sprawdzi wszystko w internecie i zobaczy, że można inaczej, taniej i przestrzennie a nie płasko." inwestor przychodzi i klepie różne bzdety bo naczyta się "fachowych" muratorów lub widzi jak u sąsiada zrobiono (nie znając się na konstrukcjach myśli ze podobne rozwiązania można i u niego zastosować). Inwestor nie klepnie pieczątki z uprawnieniami i nie odpowiada w razie czego tyłkiem przed ewentualnymi szkodami. A co doktorów inzynierów, jako inspektor w nadzorze budowlanym miałem niejednych łosiów od "odchudzania", którzy "wycinali" słupy bo: "były niepotrzebne" bo Robot tak pokazywał a zapominali o podciągach, dozbrajaniu etc (jeden nawet był tak madry że podciąg podzielił na pół (wzdłuż) i zdylatował - widziałem niejednego Pana "doktora", który po wykonaniu niezaleznej ekspertyzy przez powołanego rzeczoznawcę (celowo z innego województwa) zmieniał kolory jak kameleon jak czytał jakie głupoty w swoich "odchudzonych" projektach zrobił - potem trzeba było szukać rozwiazań, zeby dane konstrukcje wzmacniać - niejeden z nich figuruje już w izbie inżynierów jako magik od spartolonych projektów i fuszerki (tylko się o tym głośno nie mówi, bo niejeden taki "Pan doktor" na uczelni pracuje i źle by to na jego reputację wpłynęło). A to co "architekt chce" - to można lub nie można zrobić (ewentualnie mozna poszukać zamiennego rozwiazania), do tego trzeba miec dystans a nie słuchac malarza (który notabene nigdy nie odbył nawet praktyki na budowie) i sugerować się jego papierowymi wizjami (tu jest taka rola budowlańca - za łeb i sprowadzać na ziemię gdy za wysoko fruwa - osobiście dałbym im pełne uprawnienia niech robią wszystko a potem bym tylko czekał kiedy będą trąbić w radio i telewizji, że budynek taki a taki się posypał :)
 
 
0 #4 waldekwaldek 2011-10-02 08:43
"Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie twierdzi, że konstruktor projektujący stropy o znacznej rozpiętości występujących chociażby w fabrykach i hipermarketach nie będzie potrafił prawidłowo zwymiarować mostu o rozpiętości przęsła 10 m."

Oczywiście, że prawidłowo nie zaprojektuje mostu bo oprócz wymagań nie będzie znał specyfiki projektowania mostów.
Do mnie do pracy przychodzą ludzie po studiach i jeżeli nie mają normy na dany temat i nie powiedzieć im jak daną rzecz mają zrobić to jest problem z wymyśleniem niestandardowej procedury. Zawsze jest pytanie o przodka, a mało jest rozwiązań powtarzalnych.
A co do historii to projektowanie zmienia się, wymaga odchudzania zastosowania bardziej wymagających metod.
Bezpieczne projektowanie, ale na czyj koszt. Inwestor (indywidualny, deweloper, wykonawca) przejrzy inne projekty sprawdzi wszystko w internecie i zobaczy, że można inaczej, taniej i przestrzennie a nie płasko. Projektant to już nie bóg. Taki Warbud, Budimex zatrudni sobie doktorów do weryfikowania dokumentacji i zleci dodatkowe ekspertyzy dla zaoszczędzenia niedoszacowanyc h kosztów. Architekt już nie chce wielkich przekrojów.
Kiedyś wykształcenie nie było tak powszechne jak teraz, każdy (większość) po szkole średniej idzie na studia. Technik ma być majstrem a nie projektantem a inżynier zajmować się prostymi projektami. Dwa kierunki to już nie problem. W małych miastach ludzie po studiach pracują w sklepach a niedługo z jednym kierunkiem to chyba majster zostanie. Liberalizacja przepisów prowadzi nieraz do pokracznych projektów. Pracowałem ze średnimi projektami z Francji i Irlandii, jakiem tam bywają kiszki.
Spróbuj zaprojektować jednego dnia architekturę, drugiego konstrukcję, trzeciego most i sprawdź czy ogarniesz wiedzę. Kiedyś na studiach magisterskich miałem takie przedmioty jak kompozyty, ochrona cieplna, mosty betonowe i mosty stalowe a po wznowieniu (10lat) już nie. Są inne lepsze jakich wcześniej brakowało. Jest więcej norm, które bardziej szczegółowo traktują konstrukcję.
Znajdź w starych PN-B nośność blachowkręta, węzła z rur okrągłych, spoiny otworowej.
 
 
+9 #3 Alek.K 2011-08-29 01:26
"prof. dr hab. inż. Adam Podhorecki rzekł do nas zgromadzonych na auli mniej-więcej tak: "Może nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale mimo znacznej ilości projektów związanych z mechaniką i wymiarowaniem, odbierając dyplom nadal nie będziecie umieli projektować budowli. Tego nauczycie się dopiero w praktyce zawodowej. Studia są od tego aby nauczyć Was myśleć technicznie, dostrzegać problemy, które należy po inżyniersku rozwiązać. Nauczą Was czytać normy i rysunki techniczne. Projektowania, czyli syntezy powyższego, nauczycie się w pracy."
Ten Pan bzdury opowiada (w pracy nikt nikogo dzisiaj nie uczy (albo robisz, albo znikasz z roboty i przychodzi następny i historia sie powtarza), aż żal słuchać (ten Pan, jak wielu wykładowców na uczelniach zatrzymało się w minionych latach i w innej epoce - żal mi was studenci, też takich ludzi musiałem kiedyś słuchać, żeby zaliczyć przedmiot - nawet głupot z lat 70tych musiałem się uczyć a ciężko było ksiażki czy cokolwiek wtedy znaleźć na ten temat) tym bardziej, że zrobił w swoim życiu tyle tytułów naukowych.
Otóż są ludzie, którzy "czują" mechanikę budowli, konstrukcje itp, do tego "widzą" statykę budowli, przekazywane siły na poszczególne elementy budynku etc, powiem krótko z własnego doświadczenia - niestety wielu takich ludzi musi wyjechać za granicę i tam szukać pracy w zawodzie żeby się rozwijać zawodowo (i wykorzystywać swoje umiejętności, nie mówię już tutaj o tak oczywistych sprawach jak poszerzanie swojej wiedzy) bo w kraju pracę w biurze projektów dostaje się zazwyczaj po znajomości albo graniczy to z cudem (i wiąże się z wieloma wyrzeczeniami), a po drugie w zwykłych biurach projektów (w kraju) można dosłownie umrzeć z nudów przy projektowaniu (domki? domy wielorodzinne?? garaże? wiaty? hale? zbiorniki? - co to za konstrukcje????)i cofnąć się ze swoją wiedzą do szkoły podstawowej. Do tego dochodzą idiotyczne ograniczenia w uprawnieniach, które człowiek nabywa po zdaniu egzaminu (popatrzcie sobie na wykresy frekwencji zdobywania uprawnień - wykresy na stronie izby inżynierów - do 2000roku była górka a potem już w dół ostro bo wiedzieli co sie będzie działo :). Dopiero po tym człowiek idiocieje bo jego projektowanie sprowadza się schematów (sorry, ale za dużo rzeczy już mi się tu ciśnie żeby pisać...ogólnie to co się dzieje to jest żenada!). Przypomnijcie sobie (to do starszych tu piszę co w latach 70-80tych dostali uprawnienia) jak wy dostaliście uprawnienia (bardzo łatwo), a pracę albo z przydziału tuż po skończeniu studiów (czasem i mieszkanie do tego albo i "malucha") albo się szło po ulicy z jednej firmy do drugiej na rozmowę "kto da więcej". Skończcie ludziom życie uprzykrzać! od czego wy jesteście?!!! macie dawać ludziom (tym bardziej młodym) przykład a nie ich ograniczać!
p.s
wielu moich znajomych w kraju kilkukrotnie zdawało na architekturę - nie dostali się, musieli wyjechać za granicę na studia, gdzie na dzień dzisiejszy są architektami (niektórzy nawet doktoraty porobili). to jest wstyd!!! dla was wstyd!!!
 
 
+4 #2 dziadzio 2011-08-28 23:56
Jeśli chodzi o specjalności INŻYNIERA BUDOWNICTWA.

To równie dobrze można wprowadzić specjalność:

budynki jednorodzinne
budynki kościelne
itp.
...
W mostach to jaskrawo widać jak kuriozalne są podziały na architekturę i konstrukcję. Zakazać projektować kompleksowo mostu INŻYNIEROWI BUDOWNICTWA jest tak idiotyczne i absurdalne, że wymyślono spec. mosty, która zawiera architekturę i konstrukcję

Podobnie jest z drogami oraz kolejami.

Nawet absolwent kierunku transport może zdobyć uprawnienia kolejowe tzn.

Uprawnienia architektoniczn e i konstrukcyjne do projektowania linii kolejowych.

Czyli gdy nie było podziału, most zgodnie z przepisami musiał być zaprojektowany pod względem architektury(ks ztałt, budowlanka, zagospodarowani e działki i konstrukcji(zwy miarowanie).

Problemem jest brak możliwości dla młodego INŻYNIERA BUDOWNICTWA zdobyć papier pozwalający zaprojektować kompleksowo budynek.

Tak jak np. most, drogę lub linię kolejową.

TE IDIOTYZMY W POLSCE MUSZĄ ULEC ZMIANIE!!!!
 
 
+3 #1 dziadzio 2011-08-28 23:24
Ciekawy akt prawny to rozporządzenie wprowadzone po zmianie systemu na kapitalistyczny .

http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19910690299+1995%2402%2414&min=1

Tam nie ma kuriozalnego zabudowa zagrodowa, potem ktoś to dopisał...
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Pismo do Sejmu RP w sprawie uprawnień budowlanych

Ranking pracodawców 2013

Firmy, które oferują praktyki

Portal Studentów Inżynierii Środowiska