Wspierają:

     

 

 

 

Ostatnie Komentarze

Główna arrow Studia arrow Przydatne Artykuły arrow Projekt rygla na podstawie PN-EN 1993-1-1
       
Projekt rygla na podstawie PN-EN 1993-1-1 Utwórz PDF Drukuj
Redaktor: Tomasz Stanecki   
31.10.2011.

 Akademicki przykład obliczeń rygla, wymiarowanego według Eurokodu PN-EN 1993-1-1.

Porusza takie zagadnienia jak: sprawdzenie klasy przekroju, sprawdzenie nośności na zginanie, sprawdzenie nośności na ścinanie, zginanie ze ścinaniem oraz nośność na zwichrzenie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze  

 
-1 #12 Alek.K 2011-11-02 15:16
"...bardziej restrykcyjne, bo są robione na kanwie niemieckich..."
Masz rację WoBo, ale w Niemczech (gdzie też robiłem kilka projektów zanim weszła norma ec do Polski) ludzie są nauczeni projektować z głową i z umiarem (czyli oszczędnie) ale wynika to z długoletnich analiz, praktyki w projektowaniu i budownictwie (sporządza się raporty krajowe itp) a u nas w kraju projektowanie było zawsze związane z zawyżaniem (co niby miało się przedłożyć na tzw. bezpieczeństwo konstrukcji - brak wiedzy w umiejętnym szacowaniu materiału etc) i robiło się normy, które (tak samo zresztą jak w kosztorysowaniu KNR-y - wszystko zawyżone) oprócz stosownych współczynników bezpieczeństwa - i tak sporych, "przesadzały" ze wszystkim powodując,że konstrukcje były niejako "bunkrami". Zobaczcie zresztą jak długo nie potrafiono zrozumieć norm EC (i "przetłumaczyć" je na nasz język - dosłownie i w przenosni, a ile błędów do dzisiaj w nich robią) i wdrożyć naukę na uczelniach - pamiętam normy przejściowe, choćby z żelbetu z 2000 roku jakie "szoki" na uczelniach w kraju wywoływała wśród prowadzacych zajęcia, jak z niesmakiem na nią patrzyli, drwili itp. Potem jeszcze przez około 5 lat kuleli na uczelniach żeby zrozumieć o co w tym chodzi. To wszystko to są naleciałości po tym co ludzie robili projektując nie patrząc na materiał (tak to w skrócie napiszę bo nie chcę rowzijać tematu) i optymalny jego dobór. Np. projektowanie w stali w klasie I, II było czymś normalnym ale projektowanie w klasie III a nie daj Boże w IV to już był szok i wiązało się to z cholerną umiejętnoscią - odciążenie konstrukcji, zastosowanie różnych podkonstrukcji i rozwiązań tylko dla niektórych znanych. Ludzie w Polsce boja się konstrukcji stalowych a nie daj Boże zaprojektowac oszczędnie i "lekko" konstrukcję - to już wielu odpada na starcie, chociaz jak twierdzą - zajmują się tylko i wyłącznie projektowaniem stali.
p.s
nowa norma nie tyle co odchudza, ale i (oczywiście jeżeli masz stosowne pojęcie o stali - konstrukcjach, daje możliwości umiejętnego (celowo pisze umiejętnego, bo trzeba niestety miec doświadczenie w tym i porównanie na np. zasadzie porównania ze starą normą) doboru kształtowników i "zlepienia" konstrukcji w bezpieczną całość uwzględniając wiele czynników o których nasza norma nie wspominała bo robiło się po łebkach - chociaż konstrukcje stoją. Nowa norma dla kogoś niewprawnego to to samo co program do liczenia który nie bardzo rozumie co mu tam wychodzi lub co ma się do czego bo nie zna podstaw mechaniki i konstrukcji.
 
 
0 #11 Zdanek 2011-11-02 14:26
Cytuje WoBo:
Cytuje Alek.K:
Żeby nie być "gołosłownym", wrzuciłem podobny przykład, który kiedyś przerabiałem jako zlecenie od inwestora.
link:
http://studentbuduje.pl/forum/viewtopic.php?p=4146#4146
Tym samym otworzyłem nowy temat - projekty CAD, żeby własnie tam rozmawiać na takie tematy (bo są ciekawe) - myślę, że się przyda.
p.s
tomas, bardzo źle, że nie uczą już starej normy stalowej. najlepiej uczyć się na zasadzie kontrastów - wyrabia to zmysł projektowania. w dodatku nowa norma stalowa (podobnie jak żelbetowa) jest trochę "ostrzejsza" (m.innymi bardziej "odchudza" konstrukcję) i dobrze jest wiedzieć na zasadzie porównań co się dzieje wtedy z konstrukcją w przeciwnym razie jest to coś w rodzaju uczenia się liczyć konstrukcje w programie a nie i też na piechotę. człowiek wtedy nie wyrabia sobie tzw. "czucia" konstrukcji (przychodzi to wtedy syntetycznie i po dłuższym czasie, a i tak jest taki delikwent nie do końca pewny swoich obliczeń - wystarczy dany przykład policzyć w kilku innych programach, poza tym program nie jest w 100% czymś na czym można się wzorować, bo posiada czasem błedy, które powstają podczas jego tworzenia).

Jak ostrzejsza to nie odchudza, a wręcz przeciwnie :). Nowe normy są bardziej restrykcyjne, bo są robione na kanwie niemieckich :). Także ło!


Z tego co pamietam z wykładów EC stalowy odchudza konstrukcje więc Alek.K ma racje. Osobiście nie mam zdania bo licze wszystko na EC nie na starej normie
 
 
0 #10 WoBo 2011-11-01 22:41
Cytuje Alek.K:
Żeby nie być "gołosłownym", wrzuciłem podobny przykład, który kiedyś przerabiałem jako zlecenie od inwestora.
link:
http://studentbuduje.pl/forum/viewtopic.php?p=4146#4146
Tym samym otworzyłem nowy temat - projekty CAD, żeby własnie tam rozmawiać na takie tematy (bo są ciekawe) - myślę, że się przyda.
p.s
tomas, bardzo źle, że nie uczą już starej normy stalowej. najlepiej uczyć się na zasadzie kontrastów - wyrabia to zmysł projektowania. w dodatku nowa norma stalowa (podobnie jak żelbetowa) jest trochę "ostrzejsza" (m.innymi bardziej "odchudza" konstrukcję) i dobrze jest wiedzieć na zasadzie porównań co się dzieje wtedy z konstrukcją w przeciwnym razie jest to coś w rodzaju uczenia się liczyć konstrukcje w programie a nie i też na piechotę. człowiek wtedy nie wyrabia sobie tzw. "czucia" konstrukcji (przychodzi to wtedy syntetycznie i po dłuższym czasie, a i tak jest taki delikwent nie do końca pewny swoich obliczeń - wystarczy dany przykład policzyć w kilku innych programach, poza tym program nie jest w 100% czymś na czym można się wzorować, bo posiada czasem błedy, które powstają podczas jego tworzenia).

Jak ostrzejsza to nie odchudza, a wręcz przeciwnie :). Nowe normy są bardziej restrykcyjne, bo są robione na kanwie niemieckich :). Także ło!
 
 
0 #9 Alek.K 2011-11-01 22:33
Żeby nie być "gołosłownym", wrzuciłem podobny przykład, który kiedyś przerabiałem jako zlecenie od inwestora.
link:
http://studentbuduje.pl/forum/viewtopic.php?p=4146#4146
Tym samym otworzyłem nowy temat - projekty CAD, żeby własnie tam rozmawiać na takie tematy (bo są ciekawe) - myślę, że się przyda.
p.s
tomas, bardzo źle, że nie uczą już starej normy stalowej. najlepiej uczyć się na zasadzie kontrastów - wyrabia to zmysł projektowania. w dodatku nowa norma stalowa (podobnie jak żelbetowa) jest trochę "ostrzejsza" (m.innymi bardziej "odchudza" konstrukcję) i dobrze jest wiedzieć na zasadzie porównań co się dzieje wtedy z konstrukcją w przeciwnym razie jest to coś w rodzaju uczenia się liczyć konstrukcje w programie a nie i też na piechotę. człowiek wtedy nie wyrabia sobie tzw. "czucia" konstrukcji (przychodzi to wtedy syntetycznie i po dłuższym czasie, a i tak jest taki delikwent nie do końca pewny swoich obliczeń - wystarczy dany przykład policzyć w kilku innych programach, poza tym program nie jest w 100% czymś na czym można się wzorować, bo posiada czasem błedy, które powstają podczas jego tworzenia).
 
 
0 #8 tomas 2011-11-01 18:48
Sprawdziłem i rzeczywiście zmienia się moment ;-) nie sądziłem, że ma to aż tak duże znaczenie.

P.S. Z prawej strony też jest sztywne zamocowanie tylko do słupa o innym przekroju.

P.S.S. Alku, wrzuciłbym taki przykład ale go nie posiadam. Może jak znajdę trochę więcej wolnego czasu to przeliczę to jeszcze raz wg starej normy. I naprawdę nas nie uczą już starych norm.. Nie wiem czy to dobrze ale pewnie nie ma na to czasu i tak to już jest.
 
 
0 #7 Alek.K 2011-11-01 18:47
Ehhh... te wasze dywagacje :)
Poprosiłem tylko o wrzucenie tego samego obliczenia w starej normie stalowej - nie chce mi się wierzyć, że przez niecałe 2- 3 lata pstryknięto palcem i zapomniano o "starych" normach na uczelniach. Sam liczę w "nowych" a dodatkowo sprawdzam w starych, większe i cięższe "rzeczy" liczę w programach typu r3d3 czy robot lub sobie w nich sprawdzam to co policzyłem - nie jestem jakimś człowiekiem "odkorowanym" liczacym z norm z lat 57-80 :) Oczywiście zadania typu akademickiego też potrafię odróżnić od realnych.
Tomas - nie musi być kratownica czy blachownica, bo sam z jakieś 3-5lat temu liczyłem hale z kształtowników o podobnych wymiarach - rozpiętość, gdzie płatwie to były zetowniki - żeby było śmieszniej a rygle I IPE - bo chodziło o kasę. Chciałem wam tylko pokazać pewne różnice w stosunku do starej normy przy obliczeniach na tym przykładzie pomimo użytych tych samych materiałów (kształtowników ), różnice we wzorach itp - jako ciekawostki.
Ale... nie ma problemu.
Pozdrawiam.
 
 
0 #6 W2K 2011-11-01 15:47
Cytuje tomas:
Przy takich siłach podłużnych jest oczywiste, że decydująca będzie wytrzymałość na zginanie oraz zwichrzenie. Wyboczenie można sprawdzić tylko dla pewności i czystego sumienia :-).

Liczyłem również połączenie rygla ze słupem, słup, jego podstawę i inne rzeczy (wkrótce umieszczę te obliczenia tutaj). Więc zwiększenie przekroju słupa nie ma żadnego znaczenia na ugięcie rygla, ponieważ przyjęty słup (bodajże HEB300) przenosi największy moment zginający jaki wyszedł z kombinacji obciążeń dla tego rygla (około 120 przypadków).

Największe znaczenie ma schemat zamocowania rygla do słupów. Jeśli byłoby to zamocowanie z obu stron przegubowe to ugięcie byłoby ponad 2 razy większe. Jeśli z jednej strony sztywne, a z drugiej przegubowe to jakieś półtora razy większe. Najlepsze jest obustronne sztywne zamocowanie, ponieważ mamy znaczną redystrybucję momentu zginającego w środku rozpiętości.

P.S. Obliczenia w MathCadzie, zestawienie obciążeń i ugięcia w Robocie. Pozdro i powodzenia ;-)

Oczywiscie masz rację schemat zamocowania jest decydujący, ale tutaj widac że schemat połączenie z prawym słupem było sztywne( lewy -pośredni przegubowy?) i do takiej sytuacji sie odnoszę. Gdyby rygiel był przegubowo połączony ze słupem proporcje sztywności nie miałyby znaczenia.

Spórbuj zmniejszyć przekrój słupa na HEB 100 i sprawdź ugięcia, a potem zwiększyć na HEB 400 i zrób to samo, na koniec zupełnie bez sensu jeszcze HEB 1000 to pokaże różnicę.
 
 
0 #5 tomas 2011-11-01 15:28
Przy takich siłach podłużnych jest oczywiste, że decydująca będzie wytrzymałość na zginanie oraz zwichrzenie. Wyboczenie można sprawdzić tylko dla pewności i czystego sumienia :-).

Liczyłem również połączenie rygla ze słupem, słup, jego podstawę i inne rzeczy (wkrótce umieszczę te obliczenia tutaj). Więc zwiększenie przekroju słupa nie ma żadnego znaczenia na ugięcie rygla, ponieważ przyjęty słup (bodajże HEB300) przenosi największy moment zginający jaki wyszedł z kombinacji obciążeń dla tego rygla (około 120 przypadków).

Największe znaczenie ma schemat zamocowania rygla do słupów. Jeśli byłoby to zamocowanie z obu stron przegubowe to ugięcie byłoby ponad 2 razy większe. Jeśli z jednej strony sztywne, a z drugiej przegubowe to jakieś półtora razy większe. Najlepsze jest obustronne sztywne zamocowanie, ponieważ mamy znaczną redystrybucję momentu zginającego w środku rozpiętości.

P.S. Obliczenia w MathCadzie, zestawienie obciążeń i ugięcia w Robocie. Pozdro i powodzenia ;-)
 
 
0 #4 W2K 2011-11-01 15:09
Wydaje się ok policzone. Mimo że siły podłuże mają małą wartość to jednak można je było uwzględnić, ze względu na możliwość sprawdzenie rygla na wyboczenie z płaszczyzny ramy. Ma to wartość dydaktyczną (jak mawia mój promotor) bo liczysz sobie fantastyczne współczynniki interakcji ;-)

Co do ugięcia - zwiększać przekroju rygla nie ma sensu, natomiast gdyby dać mocniejszy słup to przejąłby większy moment przez co na środku moment i ugięcie byłyby mniejsze

Rygiel sprawdzałeś tylko w przęśle czy w połączeniu ze słupem też ?

Tak w ogóle to pozdrawiam, bo aktualnie liczę dokładnie ten sam etap mojej pracy inż (Hala jednonawowa 14,7 m rozpiętości z IPE )
 
 
0 #3 WoBo 2011-10-31 22:16
Cytuje Alek.K:
Najbardziej spodobało mi się stwierdzenie:
"po uzgodnieniu z inwestorem, przyjęto że ugięcie jest dopuszczalne" - inwestor ma wykształcenie, wiedzę i stosowne uprawnienia do tego żeby "zaliczyć" takie ugięcie. W przyszłości dorzuci "kilka" kilo i powie: "projektant tak obliczył, to on bierze za to odpowiedzialnoś ć".
Wrzućcie tutaj, poproszę te same obliczenia wg "starej" polskiej normy stalowej.

Cytuje Alek.K:
Najbardziej spodobało mi się stwierdzenie:
"po uzgodnieniu z inwestorem, przyjęto że ugięcie jest dopuszczalne" - inwestor ma wykształcenie, wiedzę i stosowne uprawnienia do tego żeby "zaliczyć" takie ugięcie. W przyszłości dorzuci "kilka" kilo i powie: "projektant tak obliczył, to on bierze za to odpowiedzialnoś ć".
Wrzućcie tutaj, poproszę te same obliczenia wg "starej" polskiej normy stalowej.

Jest jeszcze coś takiego jak instytucja inwestora zastępczego ;-)
 
 
0 #2 tomas 2011-10-31 21:20
Oczywiście nie ma takiej wiedzy ani wykształcenia lub nawet jeśli ma to raczej do takiej sytuacji nigdy by nie doszło. To zdanie pojawiło się tylko dlatego, że nośność na zginanie oraz zwichrzenie nie przekracza 65% i zastosowanie większego przekroju byłoby bez sensu. Oraz dlatego,że jest to fragment projektu hali magazynowej, w której estetyka nie ma aż tak dużego znaczenia i dopuszczalne są większe ugięcia (oczywiście nie powinny przekraczać granicznych). W przykładach akademickich, można sobie pozwolić na takie luźne sformułowania. W rzeczywistości tutaj powinna być blachownica lub jakaś lekka kratownica. Przy takich rozpiętościach rygiel z kształtownika gorąco-walcowanego przestaje być dobrym rozwiązaniem. Myślę, że jest to taka granica co również chciałem pokazać w tej pracy.

Jeśli chodzi o starą normę to może ktoś starszy ma gdzieś taki przykład. Moje pokolenie już uczono tylko na eurokodach. Tylko mosty robimy na starych..
 
 
0 #1 Alek.K 2011-10-31 20:18
Najbardziej spodobało mi się stwierdzenie:
"po uzgodnieniu z inwestorem, przyjęto że ugięcie jest dopuszczalne" - inwestor ma wykształcenie, wiedzę i stosowne uprawnienia do tego żeby "zaliczyć" takie ugięcie. W przyszłości dorzuci "kilka" kilo i powie: "projektant tak obliczył, to on bierze za to odpowiedzialnoś ć".
Wrzućcie tutaj, poproszę te same obliczenia wg "starej" polskiej normy stalowej.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Pismo do Sejmu RP w sprawie uprawnień budowlanych

Ranking pracodawców 2013

Firmy, które oferują praktyki

Portal Studentów Inżynierii Środowiska