Wspierają:

     

 

 

 

Studenckie wersje oprogramowania

Ostatnie Komentarze

       
Saper na budowie Utwórz PDF Drukuj
Redaktor: Administrator   
07.01.2013.

Jedyny w pomorskiej OIIB wyburzeniowiec, inż. Piotr Bik od sierpnia 2010 r. kierował robotami saperskimi, polegającymi na oczyszczeniu terenu budowy gazoportu z niebezpiecznych pozostałości z działań militarnych II wojny światowej, a także jeszcze starszych.


Wyburzeniowiec to specjalność, która w Prawie budowlanym  została zapisana 10 lat temu. W PIIB wyburzeniowcy stanowią najmniej liczną 20-osobową grupę zawodową. Posiadają uprawnienia do projektowania i prowadzenia robót  wyburzeniowych metodą wybuchową, oczyszczają teren pod budowę z niebezpiecznych pozostałościach z czasów wojny.  Są budowlanymi saperami.  Pracują na morzu i lądzie.


Największym obecnie placem budowy w Polsce zarówno na morzu, jak i na lądzie jest gazoport w Świnoujściu.

– Gazoport – mówi Piotr Bik – to wielkie wyzwanie. Wcześniej nie wykonywaliśmy prac o takiej skali trudności, na tak dużym obszarze i nigdzie nie spotkaliśmy takiego zagęszczenia i różnorodności bomb, min, pocisków itd., choć  uczestniczyliśmy w budowach wielu obiektów,  m.in. terminalu kontenerowego DTC w Gdańsku.  Prowadzenie robót wymagało starannego logistycznego przygotowania, zharmonizowania działań wszystkich uczestników budowy i gospodarzy sąsiadujących z portem miast po obu stronach granicy. W czasie wykonywania operacji wydobywania, podnoszenia i transportu dużych niebezpiecznych przedmiotów nie mogło być nikogo w promieniu kilku kilometrów. Współpracowaliśmy z doskonale wyszkolonymi saperami 8. Flotylli Obrony Wybrzeża, którzy niebezpieczne znaleziska przejmowali od nas, transportowali i niszczyli,  i co bardzo ważne, pomagali nam w ich rozpoznaniu. W przypadku potężnych, groźnych obiektów konieczna jest wiedza o ich konstrukcji i zasadach działania zapalników, by wiedzieć, jak bezpiecznie podjąć je z morskiego dna. Wszystkie znaleziska zostały rozpoznane i bezpiecznie unieszkodliwione.
Obiektów o wadze przekraczającej 50 kg nie można podnosić z morza ręcznie. Cięższe przedmioty, w tym kilkusetkilogramowe, ogromne bomby i miny, podnosili saperzy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża. Niektóre unikatowe „okazy” stanowiły śmiercionośną zagadkę. Nikt z uczestniczących w oczyszczaniu terenu, zarówno z mojej firmy, jak i z Marynarki Wojennej, nie spotkał się z nimi dotychczas w swojej praktyce. Taka była uzbrojona mina denna, o wadze 770 kg, rozpoznana jako brytyjska Mark VI, o ładunku wybuchowym 317 kg, wyposażona w niekontaktowe urządzenie pobudzające magnetyczne lub akustyczne. Rozszyfrowaniem jej konstrukcji i działania zajmowali się specjaliści z Akademii Marynarki Wojennej i szefostwo Inżynierii Morskiej MW. Trudna do rozpoznania była również ogromna półtonowa amerykańska bomba burząca AN-65M, o masie materiału wybuchowego blisko 270 kg.

Teren obecnego gazoportu podczas II wojny światowej był strategicznym miejscem dla Niemców,silnie bombardowanym przez lotnictwo alianckie, szczególnie w końcowym etapie działań wojennych. Okazał się składowiskiem wszystkiej amunicji używanej podczas wojny.

 

Fot. 1 Założone w ścianie mikroładunki

 

Rozpoznanie niebezpiecznych znalezisk jest trudniejsze niż określenie ich lokalizacji. Leżące ponad 60 lat przedmioty są skorodowane, zamulone, najczęściej wbite w dno, a na dodatek mało widoczne w mętnej wodzie. Mam – mówi Piotr Bik – ukończony kurs nurkowania i doskonale się orientuję, jak trudną i niebezpieczna pracę wykonują ludzie pracujący przy znajdowaniu i wydobywaniu niewybuchów. Potrzebne jest ogromne doświadczenie i wiedza saperska. Mieliśmy również zabawne sytuacje. Skaner pokazał ogromny nieregularny zagadkowy przedmiot, zajmujący 100 m2. Żadnych innych szczegółów nie było. Pod wodą okazało się, że są to kulki rozsypanej rudy żelaza przez jakiś statek.  Odkryliśmy kilka obiektów zabytkowych, m.in. część dębowej łodzi, której wiek jest ustalany, muszkiet, armatę wiwatową z brązu z XVIII w.

Lokalizację przedmiotów znajdujących się na dnie morza wykonuje się za pomocą nowoczesnych magnetometrów różnicowych. Skanery 3D określają położenie wykrytych przedmiotów, głębokość i objętość mierzoną w litrach. Na dnie są ich tysiące. Zbadaniu podlegały znaleziska o objętości od 5 l. Geodeta dokładnie na podstawie skanu i pozycji DGPS namierza miejsce, gdzie ma zejść nurek. W pasie przewidzianym pod budowę falochronu zlokalizowano 363 obiekty ferromagnetyczne. W 2010 r. wydobyto i unieszkodliwiono 207 różnych przedmiotów wybuchowych. Wielkim zaskoczeniem był wynik skanowania w 2011 r. akwenu przyszłej obrotnicy, planowanej ostrogi istniejącego falochronu wschodniego oraz toru podejściowego do budowanego portu zewnętrznego. Znajdowało się tam około 3300 obiektów ferromag-netycznych. Wydobyto blisko 1600, w tym 4 sztuki opisywanych wcześniej brytyjskich min dennych, 2 bomby głębinowe i 2 lotnicze, a nawet pociski artyleryjskie kal. 210 z I wojny światowej, stanowiące nadal  zagrożenie. Materiał wybuchowy, niestety, nie traci z czasem swoich właściwości.

 

Fot. 2 Nurek przekazał wydobyty pocisk

 

Tok prac przy oczyszczaniu akwenu portu był utrudniony ze względu na równocześnie prowadzone roboty budowlane. Nie można było detonować niewybuchów i min w miejscu ich znalezienia, aby nie spowodować uszkodzenia istniejących i nowo budowanych elementów falochronu. Chodziło nie tylko o siłę wybuchu, ale i oto, aby nie spowodować detonacji  innych pozostałości wojennych, zalegających w sąsiedztwie, by nie powstał efekt domina. Najprostszym rozwiązaniem byłoby oczyszczenie akwenu z niebezpiecznych przedmiotów jeszcze przed wejściem ekip budujących falochron. Na taką operację zabrakło czasu. Dla inwestora oznaczałoby to późniejsze rozpoczęcie robót budowlanych i późniejsze oddanie gazoportu do eksploatacji, z wszystkimi wynikającymi z tego skutkami ekonomicznymi. Inwestorzy i wykonawcy podjęli ryzyko ewentualnego naprawiania budowli, gdyby w czasie oczyszczania terenu była konieczność unieszkodliwienia niebezpiecznego znaleziska na miejscu. I i II etap oczyszczania terenu zakończył się sukcesem. Nie było ani jednego zdarzenia, które mogłoby zagrozić otoczeniu.

W ziemi i w wodach naszego kraju kryje się wiele śmiercionośnych pamiątek. Są to pozostałości z wojny, pozostałości po stacjonowaniu wojsk radzieckich, po zlikwidowanych poligonach. Nie było i nie ma obligatoryjnego obowiązku oczyszczania terenu przed rozpoczęciem robót budowlanych. Dopiero wykopanie bomby czy miny wywołuje alarm, ponieważ pojawia się zagrożenie i trzeba przerwać budowę, co należy do ustawowego obowiązku kierownika budowy. W części landów w Niemczech i Rosji istnieje obligatoryjny obowiązek oczyszczenia terenu z niewybuchów i niewypałów przed wejściem budowlanych. W przypadku gazoportu inwestor się nie spodziewał, że teren budowy będzie aż tak zanieczyszczony. Nie spodziewał się wynikających z tego kosztów.

 

 

Fot. 3 Piotr Bik na stanowisku pracy demonstruje pusty korpus bomby lotniczej

 

– Budowlane uprawnienia zawodowe w mojej specjalności mam od 10 lat. Ówczesne warunki – podkreślił inż. P. Bik – przystąpienia do egzaminu na uprawnienia budowlane określiłbym jako zdroworozsądkowe. Moi profesorowie i ja mieliśmy wysokie kwalifikacje i wieloletnią praktykę. Zgodnie ze zmianami wprowadzonymi później w Prawie budowlanym dzisiaj nie moglibyśmy zdawać egzaminu na uprawnienia  budowlane ze względów formalnych, nie jesteśmy magistrami budownictwa. Bardzo krytycznie oceniam warunki, jakie stawia się młodym ludziom chcącym zostać wyburzeniowcami –  minerami. Muszą być inżynierami budownictwa z ukończonymi studiami magisterskimi na kierunkach: budownictwo, górnictwo, geologia lub inżynieria wojskowa i ponadto odbyć praktykę pod kierunkiem członka samorządu zawodowego z uprawnieniami wyburzeniowymi. Problem w tym, że są izby inżynierskie, w których nie ma ani jednej osoby z  uprawnieniami wyburzeniowymi. U kogo mają odbywać praktykę zawodową, jak jest nas 20 w całym kraju i nie przybywa nowych wyburzeniowców. Uważam za błąd ograniczenie możliwości uzyskania uprawnień budowlanych wyburzeniowych inżynierom, absolwentom wojskowych szkół inżynieryjnych. Z własnego doświadczenia wiem, że w tej specjalności mają dużą wiedzę. Nie z przypadku jestem biegłym sądowym w swojej dziedzinie, ekspertem w Krajowej Izbie Gospodarki Morskiej, a przede wszystkim praktykiem mającym w dorobku ponad kilkadziesiąt bardzo skomplikowanych wyburzeń. Z mojego punktu widzenia zawód, który wykonuję, jest pasjonujący i godny zainteresowania młodych ludzi. Atrakcyjność pracy tkwi w niepowtarzalności, w przygodzie, jaką z sobą niesie. Przykładem może być moja ostatnia praca w gazoporcie w Świnoujściu. Ten zawód wymaga pasji, dociekliwości i wyobraźni, a także nieustannego kształcenia się w dziedzinie konstrukcji budowlanych, technik i technologii wyburzania oraz w umiejętnościach i wiedzy saperskiej.

 

Fot. 4 Początek budowy falochronu od strony brzegu

 

Gazoport w Świnoujściu największa, strategiczna inwestycja dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, z pierwszym terminalem skroplonego gazu ziemnego LNG w rejonie Bałtyku, jest realizowany w ramach Priorytetu X– Bezpieczeństwo energetyczne, w tym dywersyfikacja źródeł energii. Stanowi element unijnej strategii zbudowania zintegrowanego systemu przesyłowego, tzw. gazowego korytarza Północ–Południe. Jej celem jest połączenie powstającego terminalu LNG w Świnoujściu, przez południową Polskę, Czechy, Słowację i Węgry, z terminalem Adria LNG w Chorwacji i ewentualnie z gazociągiem Nabucco.

 

Gazoport Świnoujście – 40 ha części lądowej i portu zewnętrznego terminalu o powierzchni 130 ha, z nowym falochronem od strony wschodniej (artykuł o jego budowie ukazał się w „IB” nr 10/2010 r.). Port będzie mógł przyjmować gazowce o długości do 315 m i zanurzeniu do 12,5 m. Początkową zdolność przeładunkową przewiduje się na 5 mld m3 gazu rocznie, a docelowo – 7,5 mld m3. Przekazanie do eksploatacji zaplanowano na 30 czerwca 2014 r. Inwestycja pozwala na rozszerzenie innych funkcji portu Świnoujście.

 

Inż. Piotr Bik ukończył  technikum melioracyjne, później Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Inżynieryjnych we Wrocławiu, gdzie konstrukcja budowli była jednym z bardzo ważnych przedmiotów, a inżynieria budownictwa głównym kierunkiem, tyle że pod kątem wojskowości. W czasie studiów zdarzało się towarzyszyć wykładowcom  podczas prowadzonych przez nich wyburzeniach. Już wtedy zrodził się pomysł na życie, praktycznie zrealizowany dopiero od 1991 r, kiedy to zarejestrował spółkę cywilną „Explosive” Prace Wyburzeniowe i Minerskie. W swoim dorobku zawodowym ma wiele robót wyburzeniowych wykonanych metodą strzałową, niektóre bardzo trudne, niemożliwe do wykonania inną metodą. Egzamin na uprawnienia wyburzeniowe składał,  notabene z dwoma swoimi wykładowcami ze szkoły oficerskiej, przed komisją  GINB w 2002 r., choć nie był inżynierem budownictwa.

 

Inwestorami gazoportu Świnoujście są:

Polskie LNG Sp. z o.o., Zarząd Portów Morskich Szczecin Świnoujście, Urząd Morski w Szczecinie i Gaz – System SA. Koszt inwestycji wyniesie około 290 mld zł, wkład z funduszy UE 676 mln zł

Projektant: SNC-Lavalin

Wykonawcy robót:

Saipem S.p.A. (Włochy), Saipem SA (Francja), Techint Compagnia Technica Internazionale S.p.A. (Włochy), Snamprogetti Canada Inc. (Kanada), PBG SA (Polska), PBG Export Sp. z o.o. (Polska)

 

Wanda Burakowska

Zdjęcia ze zbiorów Explosive SC

 

źródło: inzynierbudownictwa.pl

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Pismo do Sejmu RP w sprawie uprawnień budowlanych

Ranking pracodawców 2013

Firmy, które oferują praktyki

Portal Studentów Inżynierii Środowiska