Wspierają:

     

 

 

 

Ostatnie Komentarze

       
Uprzejmie donoszę... Utwórz PDF Drukuj
Redaktor: Administrator   
22.07.2014.
 Uwaga, uwaga - źle się dzieje z uprawnieniami. Publikujemy list i analizę od naszego Czytelnika. Mamy mało czasu by działać. Pamiętajcie, że to Wasza przyszłość!

 

Uprzejmie donoszę...

...iż w mojej amatorskiej ocenie, w Departament Budownictwa, któremu zgodnie z § 12 [1] przewodniczy Podsekretarz Stanu Janusz Żbik, dochodzi do próby zalegalizowania „aktu bezprawia”, który właśnie się dokonuje tylnymi drzwiami. Nie jestem specjalistą od procesu legislacyjnego, więc uczciwie podchodząc do tematu, nie mogę sobie pozwolić na jednoznaczność stawianych przeze mnie tez. Z tego też powodu proszę o nagłośnienie sprawy, przekazanie jej na ręce licznych przedstawicieli "IV władzy", które ostatnimi  wykazują wzmożone zainteresowania kulinarnymi-kuluarami  zakulisowych prac ministerstw. Przez ostatnie 4 lata, wraz z grupą niepokornych  inżynierów, walczę o zmianę status quo, ale czara goryczy się właśnie przelała, czego efektem jest poniższy akt niejakiej desperacji w postaci "donosu". Przypuszczam, iż doszło do przekroczenia kompetencji lub nawet czynu karalnego. Mój apel jest może długi, ale poważne oskarżenia, wymagają rzeczowych argumentów, a tych się nie da przekazać w dwóch zdaniach.

Aby klarownie przedstawić sytuację, tzn. tak by mogła zostać zweryfikowana prawdziwość mych słów, muszę przedstawić genezę problemu. Nie chcę w tym miejscu zabrzmieć makiawelistycznie, ale problem ten dotyczy nie tylko 115 tys. grona zrzeszonych w jeden samorząd zawodowy wyborców, ale wszystkich obywateli, którzy będą kolejny raz płacić więcej, gdyż prawo budowlane dotyczy wszystkich Polaków.

W gwoli ścisłości. Definicja "regulacji" w kontekście legislacyjnym wg Słownika Języka Polskiego PWN brzmi "Ujmowanie czegoś w pewne przepisy i normy; też: przepis lub akt prawny", z racji czego "de-regulacja" oznacza czynność przeciwną do zdefiniowanej.

Dz. U. 2014 poz. 768 Ustawa z dnia 9 maja 2014 r. o ułatwieniu dostępu do wykonywania zawodów regulowanych [2] - wprowadziła zmiany m.in. w ustawie Prawo Budowlane, których efekt można w skrócie podsumować następująco:
 
1) Skrócono praktykę zawodową we wszystkich typach uprawnień, co wpłynie negatywnie na jakość świadczonych usług w ocenie nie tylko wg Samorządów Zawodowych, ale także przeciętnych "budowlańców", a także młodych adeptów sztuki budowlanej jak moja persona. Naturalnie są to oceny subiektywne, więc nie będę się na nich skupiał.

2) Dodano specjalność hydrotechniczną. Nie podważając w tym miejscu zasadności takowej specjalności, wynikającej ze stopnia skomplikowania przedmiotowych obiektów, to wątpliwości budzi we mnie wiązanie tego wprowadzenia z pojęciem "deregulacja".

3) Część nieco starszych inżynierów, tj. tzw. "szczęśliwców" którzy uzyskali uprawnienia budowlane przed wejściem w życie karygodnego rozporządzenia z 2006 roku odnośnie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie [3]. Otóż osoby te, zdając egzamin na uprawnienia budowlane w danej specjalności bez ograniczeń, uzyskiwały automatycznie uprawniani budowlane w ograniczonym zakresie w pozostałych pokrewnych specjalnościach, a wynikających z posiadanego wykształcenia. Na przykład mgr inż. budownictwa, który uzyskał uprawniania budowlane w specjalności konstrukcyjno-budowlanej bez ograniczeń, uzyskiwał również uprawniania architektoniczne, drogowe i mostowe w ograniczonym zakresie. Pozwalało to projektować lub wykonywać najprostsze obiekty pokrewne, np. kładkę dla pieszych przez niewielki ciek wodny lub drogę dojazdową na terenie prywatnej działki. Z kolei architekt mógł samodzielnie wykonywać obliczenia wytrzymałościowe prostych elementów konstrukcyjnych, co pozwalało mu samodzielnie projektować mniej skomplikowane inżyniersko obiekty. Pozwalało to by pod prostymi budynkami podpisywała się jedna osoba, która faktycznie zajmowała się tematem. Niestety ww. rozporządzenie [3] zmieniło ten stan rzeczy, przez co  obecnie nadal zajmuje się takim tematem jedna osoba, ale musi ona odpalić kolegom po kilka stów za poszczególną „pieczątkę” – za co oczywiście koniec końców płaci inwestor.


W wyniku nadchodzących zmian [1][4], posiadacze „starych” uprawnień, którzy będą chcieli wykonać czynność z branży pokrewnej – np. mgr inżynier budownictwa będzie chciał podpisać się pod częścią architektoniczną projektu budowlanego domku jednorodzinnego, będzie zmuszony do przystąpienia do drugiej Izby ! W tym przypadku do Izby Architektów RP, co wiąże się z opłaceniem drugich składek członkowskich oraz wykupieniem drugiego ubezpieczenia.

Wyjątek stanową jedynie osoby, które uzyskały uprawnienia zawodowe przed wejściem w życie ustawy Prawo Budowlane 1 stycznia 1995 r. A tych jest pośród nas coraz mniej...

4) Izba Inżynierów z kolei wchłonie Rzeczoznawców Budowlanych, na których narzucony będzie wymóg członkostwa w Izbie (de facto zmusi do opłacenia składek członkowskich).

5) Zlikwidowano Samorząd Zawodowy Urbanistów. Domniemuję, iż w konsekwencji ich kompetencje przejmie Izba Architektów RP, której członkowie są kształceni na kierunku studiów wyższych "Architektura i urbanistyka". Jest to pozytywne działanie, ograniczające ilość instytucji, a także konsolidujące środowiska urbanistów oraz architektów, którzy na co dzień ściśle ze sobą współpracują.

6) Kolejną pozytywną stroną reformy jest przywrócenie możliwości uzyskania uprawnień budowlanych w ograniczonym zakresie dla techników (którzy byli tego pozbawieni od 2006 roku!) oraz umożliwienie uzyskania uprawnień budowlanych do kierowania robotami bez ograniczeń dla absolwentów I stopnia studiów wyższych.

Ustawa przewidywała również zrównanie techników z dyplomowanymi mistrzami. Jednakże § 19 projektu nowelizacji rozporządzenia [4] ogranicza tymże mistrzom zdobyte uprawnienia do "wykonywania czynności wyłącznie w zakresie objętym danym rzemiosłem" ! Sumując to z parametrami technicznymi jakie określają obiekty budowlane, które można nadzorować posiadając uprawnienia z ograniczeniami, to np. dekarz z 20-30 letnim stażem pracy podczas budowy małego domku jednorodzinnego będzie mógł się wpisać w dziennik budowy jako kierownik robót dekarskich ! Kierownikiem budowy domku jednorodzinnego nadal nie może zostać ! Ot cały sukces !

Dla niewtajemniczonych – kierownik budowy jest zawsze jeden. Natomiast gdy budowa jest duża (typu galeria handlowa) lub gdy inwestycja wymaga wykonywania robót przez wielu branżystów (elektryk, hydraulik, drogowiec), to poszczególne roboty nadzorują kierownicy robót.

Przechodząc do rzeczy...
Podczas licznych debat i konsultacji społecznych, którego przebieg śledziłem na stronach Sejmu III RP, uczestnicy spierali się głównie o okres praktyki wymaganej do przystąpienia do egzaminu na uprawnienia budowlane, zamiast skupić się na zakresie ograniczeń wykonywania zawodu. Fakt ten skrzętnie wykorzystało lobby architektoniczne podczas tworzenia nowelizacji aktu wykonawczego, gdyż planowane są istotne zmiany, które nie podlegały debacie podczas przygotowywania II transzy deregulacji, a uderzają bezpośrednio w inżynierów budownictwa.

1) Wykreślono § 15 [4], który zezwalał sporządzać projekt zagospodarowania działki lub terenu w zakresie danej specjalności. Dla zobrazowania:

jeżeli inwestycja polega na budowie silosu, komina przemysłowego lub ściany oporowej - wystarczy aby projekt zagospodarowania z zaznaczoną lokalizacją silosu podpisał inżynier budownictwa. Sytuacja podobna ma miejsce w przypadku gdy inwestycja polega na budowie urządzenia elektroenergetycznego lub przyłącza kanalizacyjnego - wystarczy że w takim przypadku podpisze się inżynier elektryk lub inżynier instalacji sanitarnych. Po wykreśleniu zostaje nam architekt...

2) Uprawnienia budowlane dzieli się na projektowe i wykonawcze w kilku specjalnościach, a każdą z nich dzieli się na dwie kategorie - bez ograniczeń (studia II stopnia) lub z ograniczeniami (studia I stopnia).
Uprawnienia budowlane w specjalności architektonicznej uprawniają do sporządzania projektu architektoniczno-budowlanego w odniesieniu do architektury obiektu lub do kierowania robotami budowlanymi w odniesieniu do architektury obiektu.
Natomiast uprawnienia budowlane w specjalności konstrukcyjno-budowlanej uprawniają do sporządzania projektu architektoniczno-budowlanego w odniesieniu do konstrukcji obiektu lub do kierowania robotami budowlanymi w odniesieniu do konstrukcji i architektury obiektu.
Zapis w rozporządzeniu jest iście "rywinowski" i kwestią czasu było tylko aż ktoś pokusi się o wykreślenie a`la "lub czasopisma". I tak też przewiduje projekt rozporządzenia - dyskretne wykreślenie architektury obiektu z zakresu uprawnień konstrukcyjno-budowlanych do kierowania robotami budowlanymi !

W pierwszej chwili nie byłem sobie w stanie wyobrazić ogromnych konsekwencji tak kuriozalnej zmiany, gdyż spowodowałoby to iż w połowie każdej budowy, tj. po doprowadzeniu budowy do stanu surowego otwartego, trzeba by było zmienić kierownika budowy ! Jednakże po chwili refleksji uświadomiłem sobie, iż zabieg ten jest powtórką "przekrętu" z 2006 roku, o którym za chwilę. Otóż obecna praktyka pokazuje, że kierownikiem budowy budynków i budowli są inżynierowie budownictwa, natomiast kierownikami robót elektrycznych czy sanitarnych inżynierowie elektrycy i inżynierowie sanitarni. Architekt na budowie pojawia się w najczęściej w ramach nadzoru autorskiego - jako główny projektant, który na wezwanie Inwestora sprawdza, czy budynek wykonywany jest zgodnie z projektem, np. akceptuje wybrane materiały – szczególnie pod względem kolorystycznym. Są jeszcze Inspektorzy nadzoru inwestorskiego, ale ich nie musimy w to mieszać...

Program studiów architektonicznych nie przewiduje zajęć z zakresu nieodzownych umiejętności kierowania budową oraz fachowej oceny zjawisk tam zachodzącej, np. zajęć laboratoryjnych z wytwarzania betonu, spawania, oceny poszczególnych materiałów budowlanych wg norm branżowych, makroskopowej oceny przydatności podłoża gruntowego, geodezji i pomiarów inżynierskich, organizacji placu budowy i technologii robót budowlanych, przedmiarowania, kosztorysowania, inwentaryzacji etc. Nie jest to moje prywatne zdanie, a wynik wprowadzonych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego standardów kształcenia na poszczególnych kierunkach studiów [5][6].

Zmiana ta spowoduje, iż kierownikami budów, z mocy prawa zostaną architekci, a inżynierowie budownictwa zostaną zepchnięci do roli kierownika robót konstrukcyjnych. Skąd to podejrzenie, skoro żaden z dwojga "oponentów" nie będzie mógł w pełni samodzielnie nadzorować budowy obiektu, bo jeden będzie od cegły i betonu, a drugi o tynków i płytek ?

Otóż identyczna sytuacja miała już miejsce w 2006 roku, kiedy to wprowadzono do rozporządzenia niezdefiniowane zapisy "w odniesieniu do architektury obiektu" oraz "w odniesieniu do konstrukcji obiektu", a które uznaniowo zaczęto interpretować na korzyść architektów. W wyniku wprowadzenie w życie "Rozporządzenia Ministra Transportu i Budownictwa z dnia 28 kwietnia 2006 r. w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie" [4] dokonał się skrajnie niesprawiedliwy podział kompetencji pomiędzy architektami a inżynierami budownictwa. Od wprowadzenia pierwszego aktu prawnego regulującego ten podział kompetencji (Prawo Budowlane z 1928 r.), jeszcze NIGDY nie był równie niedorzeczny.

Ujmując problem w sposób zwięzły i obrazowy - dyplomowany mgr inż. budownictwa po odbyciu stosownej praktyki (obecnie min 3 lata) i zdaniu egzaminu zawodowego:

- nie może niczego samodzielnie zaprojektować, gdyż uznaniowo zawężono jego rolę z inżyniera budownictwa ogólnego do roli stricte konstruktora, czyli wykonawcy obliczeń ustroju nośnego. Należy tutaj nadmienić, że zakres przekazywanej wiedzy z zakresu m.in. materiałoznawstwa, budownictwa ogólnego, fizyki budowli, technologii robót budowlanych i wielu innych przedmiotów związanych z zawłaszczoną problematyką jest nieporównywalnie większy na studiach "Budownictwo" niżeli "Architektura i Urbanistyka", czego dowodem są przywoływane już wcześniej wymogi standardu kształcenia wydawane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego znajdujące się w załącznikach [5][6];

- nie może samodzielnie zaprojektować obiektów przemysłowych, magazynowych, hal, punktów logistycznych i dystrybucyjnych, farm, chlewni, obór, etc. nawet gdy te znajdują się daleko od zabudowy miejskiej lub w specjalnych strefach ekonomicznych / parkach technologicznych. Nawet przy obiektach literalnie nie posiadających żadnej architektury musi posiłkować się współpracą z architektem, czyli de facto "odpalić mu działkę za przybicie pieczątki" na gotowym projekcie. Nie trzeba dodawać, że w ostatecznym rozrachunku płaci za to klient;

- odbywając dodatkowe 2 lata praktyki bezpośrednio pod nadzorem architekta i zdając kolejny egzamin w Izbie Architektów RP, opłacając kolejne składki i ubezpieczenie, nadal nie może zaprojektować samodzielnie własnego domku jednorodzinnego !!!

Uzyskując w ten sposób uprawnienia budowlane w specjalności architektonicznej z ograniczeniami otrzyma możliwość projektowania obiektów o kubaturze poniżej 1000 m3 oraz będący zabudową zagrodową (czyli będący np. małą chlewnią, kurnikiem, stodołą). Cała reszta, w tym piętrowy domek jednorodzinny o powierzchni zabudowy 120 m2 + garaż (circa about = (120 x 6 + 0,5 x 120 x 3) + 50 x 3 =  1050 m3 kubatury) zlokalizowany na przedmieściach musi posiadać pieczątki architekta !

Kto za to zapłaci ? Kowalski...

Ponadto zapisy szczegółowe tegoż Rozporządzenia są sprzeczne z brzmieniem Dyrektywy 2005/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 7 września 2005 roku [7], gdzie na stronie 4 (punkt 28)  stwierdzono że:
"Krajowe regulacje w dziedzinie architektury oraz podejmowania i wykonywania działalności zawodowej przez architektów mają bardzo zróżnicowany zakres. W większości Państw Członkowskich działalność w dziedzinie architektury prowadzona jest de iure bądź de facto przez osoby posiadające wyłącznie tytuł architekta lub dodatkowo także inny tytuł, przy czym osoby te nie mają wyłączności na prowadzenie takiej działalności, chyba, że wynika to z przepisów ustawowych. Działalność ta, bądź tylko niektóre jej rodzaje, może być wykonywana także przez przedstawicieli innych zawodów, W SZCZEGÓLNOŚCI PRZEZ INŻYNIERÓW, którzy uzyskali specjalistyczne wykształcenie w dziedzinie budownictwa lub sztuki budowania. W celu uproszczenia niniejszej dyrektywy należy się odnieść do pojęcia "architekt", aby wyznaczyć zakres stosowania przepisów dotyczących automatycznego uzyskiwania kwalifikacji w dziedzinie architektury, bez uszczerbku dla odrębności występujących w przepisach krajowych regulujących tą działalność."

Powyższe (!) oraz wiele innych RZECZOWYCH argumentów (!) zostało złożone m.in. na ręce Sz.P. Janusza Żbika (nawiasem mówiąc z wykształcenia i zawodu architekt), który odpowiedział na interpelację poselską nr 22930 [8] złożoną w poprzedniej kadencji Sejmu przez Pana Posła Henryka Milcarza, do którego udało się dotrzeć jednemu z walczących inżynierów z Mazowieckiego. W odpowiedzi Sz.P. Podsekretarz Stanu powołał się na ww. cytat, lecz interpretował go skrajnie odwrotnie. Nie posądzam Sz.P. Podsekretarza Stanu o złą wolę. Najprawdopodobniej nie zrozumiałem sensu napisanych przez Sz.P. Podsekretarza Stanu słów, tak jak nie zrozumiałem sensu treści powieści Fiodora Dostojewskiego pt.
"Idiota".

Proszę mieć na uwadze wytłuszczone frazy w "zielonym tekście" podczas lektury fragmentu odpowiedzi Sz. P. Wiceministra sprzed 3 lat [9]:
"Zawód ˝architekt˝ jest zawodem regulowanym, objętym specjalnymi regulacjami w dyrektywie 2005/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 7 września 2005 r. w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych. Art. 46 ww. dyrektywy określa zasady i warunki kształcenia w zawodzie architekta w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Trwające wiele lat prace nad przygotowaniem jednolitych schematów kształcenia w zawodzie inżyniera budownictwa dla wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej zakończyły się wnioskiem, iż nie
jest możliwe wypracowanie jednolitych zasad kształcenia dla inżynierów budownictwa, które uwzględniałyby specyfiki wykształceń wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej. A zatem w świetle dyrektywy 2005/36/WE nie jest możliwe nadawanie inżynierom budownictwa uprawnień do projektowania w specjalności architektonicznej właśnie z uwagi na zakres kształcenia."


Jak we wstępie dyrektywy napisano, pojęciem "architekt" posługiwano się w celu uproszczenia treści aktu prawnego, gdyż w rzeczywistości podział branżystów jest wieloraki. W dodatku w każdym państwie członkowskim odmienny, a same pojęcia typu "architekt" czy "inżynier" mają nieco inne znaczenie oraz etymologię.

Samo wprowadzenie w treść rozporządzenia [3] pojęć "architektura obiektu" i "konstrukcja obiektu" jest wysoce kłopotliwe, gdyż brakuje ich definicji (!!!), a to zapewne z powodu, iż nie da się wydzielić w budynku części stricte konstrukcyjnej i architektonicznej, gdyż większość poszczególnych elementów budowlanych pełni obie funkcje jednocześnie. W gronie wieloletnich praktyków próbowaliśmy stworzyć spójne definicje odnoszące się do takiego podziału, ale każda z propozycji posiadała wykluczające ją niezgodności.
Sukcesywnie pogłębiający się konflikt pomiędzy naszymi spokrewnionymi grupami zawodowymi, tj. magistrami inżynierami budownictwa oraz architektami, ma zarzewie w kolejnych aktach prawnych regulujących podział naszej kompetencji na polu zawodowym, gdyż przekłada się to bezpośrednio na nasze zarobki oraz poczucie godności.

Obecny podział, jak, mam nadzieję, ukazałem rzeczowo powyżej, zakrawa na farsę. Ponadto odnoszę osobiste wrażenie, że działania komisji są skrzętnie nadzorowane przez lobby architektoniczne, które... działa również w Komisji Kodyfikacyjnej Kodeksu Budowlano-Urbanistycznego, której notabene wiceprzewodniczącym jest ww. Sz.P. Janusz Żbik. Objawia się to tym, że w komisja na swych posiedzeniach nie będzie się zajmować sprawą podziału kompetencji pośród inżynierów i architektów (o czym dowiadujemy się z udostępnionych Tez Komisji oraz kolejnych wersjach projektu kodeksu). A jednocześnie obecny tzw. "Projekt Budowlany", potrzebny do uzyskania pozwolenia na budowę, zostanie zastąpiony "Projektem urabnistyczno-architektonicznym", który jak widać z już nazwy sugeruje podmiot go realizujący. Uszczegółowieniem tegoż projektu będzie "Projekt techniczny", zawierający dokładniejszą dokumentację architektoniczną oraz projekty pozostałych branż, czyli: konstrukcja, instalacje wodno-kanalizacyjne, instalacje gazowe, instalacje cieplne, instalacje elektryczne. Ideologicznie może jest to dobry krok, który pozwoli przyspieszyć nieco proces inwestycyjno-budowlany, jednakże kolejny raz zalegalizowana zostanie wiodąca rola nadzorująca wszystkie prace projektowe "architekta-koordynatora". Innymi słowy będzie on rozdawał karty (pieniądze), będąc podmiotem realizującym wszelkie przetargi, ale również i inwestycje prywatne, podczas gdy pozostałym uczestnikom procesu inwestycyjno-budowlanego przypiszę rolę podwykonawcy... co również będzie miało miejsce na budowie, jak projekt nowelizacji rozporządzenia wejdzie w życie.

Jednakże powtórzę - możliwe że błądzę w swych rozmyśleniach. Proszę ocenić samodzielnie, gdyż w załącznikach do niniejszej wiadomości przesyłam argumenty w postaci przytaczanych dokumentów.

W mojej prywatnej ocenie, prawdziwą formą deregulacji byłoby spojrzenie na problem przez pryzmat obywatelskiego znaczenia związku słów "samorząd zawodowy", czyli oddanie w jego ręce kompetencji (i odpowiedzialność) które do tej pory rościł sobie prawo Minister właściwy ds. Budownictwa. Zarówno Polska Izba Inżynierów Budownictwa jak i Izba Architektów RP, które podzielone są terytorialnie na Okręgowe jednostki terytorialne, znają lepiej swoje środowisko oraz zawód wraz z jego problemami, niżeli nawet najbardziej oświecona biurokracja przy Wiejskiej. Nie widzę problemu by Izba Architektów RP tworzyła konkurencję w stosunku do Izby Inżynierów (i vice versa), które dublowałaby zakres kompetencji swoich członków przy realizacji pewnej wspólnej puli prostych obiektów. Niech wygrają poszczególne, lepsze w danej sytuacji jednostki - zdecydują poszczególni inwestorzy. Jednakże istnieją inne racjonalne propozycje systemowe, jak powrót do poprzedniej formy określenia zakresów lub podział autorstwa habilitanta, dr inż. Tomasza Wiatra z Politechniki Poznańskiej, który może wydawać się skomplikowany, ale jest sprawiedliwy, dostosowany do regulacji europejskich i zgodny ze znormalizowanym podziałem obiektów budowlanych pod względem ich stopnia skomplikowania.

Konkludując. Jako inżynier budownictwa, boli mnie pogarda dla mojego tytułu, wiedzy i bezkresu osobistych wyrzeczeń jakie każdy z nas musiał poświęcić, by dojść do tego etapu. Jako obywatel, bolą mnie zakulisowe poczynania legislacyjne mające na celu uzurpację przywilejów jednej grupy zawodowej względem drugiej. Jako człowiek zmagający się z codziennością, jest mi po prostu ciężko, że zamiast konkurować na rynku pod względem jakości i ceny świadczonych przeze mnie usług, będę musiał się martwić, czy w danym przypadku będę mógł wykonywać swobodnie swój zawód zaufania publicznego, biorąc jednocześnie odpowiedzialność wykonane czynności, czy też "kombinować": kto? co? gdzie? jak? i kiedy ? ma podpisać. Jak kilkukrotnie podkreśliłem, nie jestem specjalistą od legislacji. Może to wszystko jest stanowione z duchem i literą prawa... a moje wątpliwości są niezasadne... tyle, że w takim przypadku ciśnie się na usta parafraza tytułu "nowej trylogii Sienkiewicza", określając nią jakość panującego ustroju...


mgr inż. Jacek Trzcieliński

 

 

[1] Zarządzenie Nr 12 Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 28 lutego 2014 r. w sprawie ustalenia podziału pracy w kierownictwie Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju.

[2] Dz. U. 2014 poz. 768 Ustawa z dnia 9 maja 2014 r. o ułatwieniu dostępu do wykonywania zawodów regulowanych.

[3] Rozporządzenie Ministra Transportu i Budownictwa z dnia 28 kwietnia 2006 r. w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie [ujednolicone].

[4] Rozporządzenie Ministra Transportu i Budownictwa z dnia 28 kwietnia 2006 r. w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie [projekt zmian].

[5] Standard kształcenia dla kierunku studiów „Architektura i urbanistyka”.

[6] Standard kształcenia dla kierunku studiów „Budownictwo”.

[7] Dyrektywa 2005/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 7 września 2005 r. w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych.

[8] Interpelacja nr 22930 do Ministra Infrastruktury (VI kadencja) – Poseł Henryk Milcarz, Kielce, dnia 23 maja 2011 roku

[9] Odpowiedź Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Infrastruktury – z upoważnienia ministra – na interpelację nr 22930 – Janusz Żbik, Warszawa, dnia 29 czerwca 2011 r.

 

PS gdybyście chcieli zaregować to udostępniamy treść listu , który do 28lipca możecie wysyłać na adresy:

Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
oraz
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

 

 

Komentarze  

 
+2 #16 roman 2014-08-30 01:45
W końcu ktoś to dobrze opisał.
Nic nie zdziałamy, nic więcej w procesie legislacji w Polsce. Nie wierzę. Wstrzymałem się parę lat bo widziałem światełko w reformie "gowinowskiej" deregulacji zawodów.
Jedyne co pozostało, wśród codziennego znoju i natłoku pracy własnej - pisać skargę do Przedstawiciels twa Komisji Europejskiej w Polsce (niech zapłacą paręset baniek to może zwolnią agenta TW j. żbika i tym podobne hieny przedkładające swój wyuczony zawód nad funkcję publiczną w organach władzy państwowej).
Skarga powinna być w zakresie obecnych niezgodności Ustawy Prawo budowlane oraz wprowadzania dodatkowych ograniczeń na poziomie Rozporządzenia w sprawie samodzielnych funkcji technicznych. Jest to jest niezgodne z przepisami pkt. 28 Dyrektywy 2005/36/WE Parl. Europ. i Rady Europy z dnia 7.09.2005 r.
Niezgodność ta polega na tym, że:
pkt 28 Dyrektywy: "Krajowe regulacje w dziedzinie architektury oraz podejmowania i wykonywania działalności zawodowej przez architektów mają bardzo zróżnicowany zakres. W większości Państw Członkowskich działalność w dziedzinie architektury prowadzona jest de iure bądź de facto przez osoby posiadające wyłącznie tytuł architekta lub dodatkowo także inny tytuł, przy czym osoby te nie mają wyłączności na prowadzenie takiej działalności, CHYBA ŻĘ WYNIKA TO Z PRZEPISÓW USTAWOWYCH".

Zostają wprowadzone dodatkowe, jakiekolwiek ograniczenia na poziomie rozporządzenia! Jak w Piśmie powyżej. Chwała autorowi donosicielowi ?.
Obecny projekt rozporządzenia wprowadza dodatkowe ograniczenia wykonywania zawodu inżyniera budownictwa w zakresie realizacji budowy w części tzw. ?architektoniczn ej? (wykreśla powołują kierownika budo0wyu architekta ? to jest więcej niż prawdopodobne. Dodatkowo pozbawia prawa projektowania w zakresie opracowania projektu zagospodarowani a terenu, w zakresie branży np. kontr.-bud. . Współczuję młodym adeptom sztuki budownictwa zwłaszcza z tytułem mgr. inż. Pewnie myślą o pierwszej pracy w projektowaniu lub, he he kierowaniu budową , ale w świetle powyższego projektu proponuję jedynie wyjazd lub zmianę zawodu, gdyż za paręnaście lat zechcecie awansować , zostać samodzielnym inżynierem, otworzyć własną firmę, prowadzić choćby budowę ? a tu zostaniecie kierownikiem robót kontr.-bud., gdyż kierownikiem budowy będzie architekt. Ambicja wam nie pozwoli na takie traktowanie! Będzie jednak za późno prócz oczywiście wyjazdu! Macie, mamy wszelkie kompetencje i przygotowanie. Nabędziecie doświadczenie. Ale niestety, tak to sobie TW j. żbik zażyczył wraz ze swoim lobbingiem paruset ?niedobrych architktów? (spokojnie są też normalni jak się okazuje) i nie zmienimy tego tu w dupokracji III RP. Brałem czynny udział w konsultacjach społecznych przy tworzeniu tych zmian w prawie budowlanym i deregulacji zawodów. Starałem się też powiadomić wszelkie instytucje w PL i oprócz RCL odpowiedź otrzymałem właśnie jedynie z Przedstawiciels twa Komisji Europejskiej w Polsce. Przykro mi, że żyję w kraju w którym cyt. Sz. P. dr. T. Wiatr "legalna niesprawiedliwo ść gorsza niż bezprawie?.
Linki do formularza skargi Przedstawiciels twa Komisji Europejskiej w Polsce. To nie jest doraźne. Zanim Komisja Europejska, która wcieliła w życie program ułatwienia wykonywanie zawodów w całej Europie minęło parę lat. Polska wprowadzała je jako ostatnia. Minie parę lat jak kilkaset baniek nałożą na nierząd polski ( i w tedy chociaż zwolią agentów januszków). Ale jeżeli tak ma wyglądać ułatwienie wykonywania zawodu inżyniera w Polsce pod płaszczykiem, że adeptowi sztuki inżynierskiej po roku czasu praktyki mają uprawnienia od razu nieograniczone do projektowania (sam bym nie chciał), a niektórym prezes będzie wciskał od razu duże obiekty zamiast przygotować go stopniowo od małych. Albo w ogóle znieść młodym od razu uprawnienia na domki jednorodzinne itp., to wyjścia nie ma. Jako podatnik niestety dołożę się do słusznej spraw.
Na poniższych stronach Komisji Europejskiej znajdą Państwo informacje odnoszące się do możliwości złożenia skargi, postępowania w jej sprawie, wraz z jej formularzem:
http://ec.europa.eu/eu_law/your_rights/your_rights_pl.htm
http://ec.europa.eu/eu_law/your_rights/your_rights_forms_pl.htm

To już nie jest nierówna walka to już jest przelana gorycz.
Pisze to adept sztuki inżynierskiej, wychowany na projektowaniu hotelów, pensjonatów, aptek, gastronomi,czas ami konstrukcji dużych obiektów budowalnych i czasami kierowaniu ich budową.
Nie chcę mieć przewagi konkurencyjnej w stosunku do młodego pokolenia. Nie zależy mi na tym, że właśnie taki projekt rozporzązenia kolejny raz przejdzie pewnie wśród sprzeciwów i tym razem protestów PIIB, kolejny raz ograniczającego nowe pokolenie inżynierów w stosunku do ich starszych kolegów. Chcę tylko móc coś stworzyć, wg tego co się nauczyłem i cieszyć się nie tylko z zarobków, ale czerpać satysfakcje z jakości wykonywanego zawodu.
Pozdrawiam.
 
 
+7 #15 Antoniusz_Ar 2014-08-10 12:09
Przeczytajcie:
http://finanse.wp.pl/sort,14,kat,1013819,title,Nie-wolno-deregulowac-architekta-inzynierem-budownictwa,wid,16804558,wiadomosc.html
 
 
+15 #14 Jarek1 2014-08-01 19:44
Z perspektywy architekta:
http://studioalchemia.blogspot.com/2013/04/krotka-i-fragmentaryczna-historia.html
http://studioalchemia.blogspot.com/2012/11/zadziwiajaca-asymetria-efekt-cadillaca.html
 
 
+26 #13 stan 2014-07-28 17:38
@peresczakow

Nie wiem czemu kolega utożsamia inżyniera budownictwa (ogólnego) z kimś kto wyłącznie może liczyć konstrukcje nośne.
Sam jestem IBO (inż bud ogólnego)i nie param się "liczeniem" konstrukcji. Zajmuję się natomiast od ponad 8 lat projektowaniem budynków.
Kolega twierdzi też, że inżynier budownictwa nie ma przygotowania teoretycznego do projektowania architektoniczn ego. Ale co nazywamy architekturą? Projekt architektoniczn y zawiera w ogromnej większości detale i rozwiązania z zakresu budownictwa ogólnego, przegrody różnej maści, izolacje termiczne i przeciwilgociow e, detale budowlane itd. czyli wszystko to co "budowlane" lecz nie będące tzw. konstrukcją nośną. Prawdą jest, że absolwent budownictwa posiada conajmniej takie same przygotowanie teoretyczne w tym zakresie.
Jeśli chodzi o początkową faze projektowania, kształtoweanie formy obiektu, dopasowanie do otoczenia itd to jeśli uznamy to za artystyczną część projektowania architektoniczn ego nie wiem czy w ogóle winna ona być regulowana prawnie. Oczywiści chcemy być otoczeni pięknem ale nie można ograniczać prawa do tworzenia sztuki do osób z takim a takim dyplomem.
Śmiem twierdzić, żę po 8 latach projektowania budynków mam lepsze przygotowanie by to robić niż jakaś panna czy chłopaczek wciśnięty na studia przez rodziców, który wypocił dyplom architekta.
 
 
+30 #12 Antoniusz_Ar 2014-07-24 14:55
Cieszę się, że się rozumiemy. Nikt nigdzie nie pisał, że ktoś ma dostać coś za darmo i bez odpowiedniej praktyki oraz egzaminu. Chodzi jedynie o stworzenie pewnej możliwości, która by nie zamykała możliwości pracy w obrębie zawodów pokrewnych i pozwalała realnie się czym zajmować i brać za to odpowiedzialnoś ć, a nie kryć się za czyjąś pieczątką (bo taki był "kompromis" między izbami). Nic z wolnej ręki, ale na podstawie posiadanego udokumentowaneg o doświadczenia.

Natomiast za całą stanowczością jestem za tym, aby w uprawnieniach konstrykcyjno-budowlanych wpisać możliwość projektowania budynków gospodarczych i przemysłowych bez żadnych ograniczeń "w zakresie architektoniczn ym".
 
 
-25 #11 peresczakow 2014-07-24 13:25
Antoniuszu_Ar chyba zupełnie mnie nie zrozumiałeś. Zgadzam się z wszystkim co napisałeś. A zaniżanie ceny, owszem, masz rację zdarza się i wśród inżynierów i wśród architektów.

Uważam jedynie, że oburzenie, że inżynier nie dostaje automatem prawa żeby zaprojektować choćby domek jednorodzinny jest niesłuszne. Bo nie każdy inżynier jest obdarzony taką chęcią samokształcenia jak Ty Antoniuszu_Ar.

Uprawnienia do projektowania architektury powinny być rozdawane osobom, które są do tego przygotowane, w jakikolwiek z wymienionych przez Ciebie sposób czyli czy w poprzez praktykę zawodową, czy przez studia, czy samokształcenie . Nie rozumiem zupełnie dlaczego inżynier budowlaniec miałby otrzymywać takie uprawnienia z góry jeśli sam nie ma żadnej wiedzy architektoniczn ej, bo nie otrzymał jej ani (jak sam zauważyłeś) na studiach, ani w pracy (bo przecież część z nas nie ma styczności z projektowaniem architektoniczn ym, kiedy pracuje jako konstruktor, prawda?). Skąd to oburzenie?

Wyraziłem odmienną opinię i na mnie teraz skupia się całe zło. A sens jaki miał płynąć z mojej wypowiedzi jest taki, że NIE KAŻDY inżynier powinien mieć uprawnienia architektoniczn e. Nie każdy, to nie oznacza, że żaden!

Znam architektów starej daty z uprawnieniami do projektowania konstrukcji o niewielkiej kubaturze, którzy o tym nie mają zielonego pojęcia, bo nic nigdy w życiu nie zaprojektowali. I to jest obrazą dla naszego zawodu również. Jakim prawem dostali uprawnienia?

UPRAWNIENIA NIE POWINNY BYĆ ROZDAWANE WOLNĄ RĘKĄ. To jest sedno tego, co chcę powiedzieć. A jeśli się z tym nie zgadzasz to nie dojdziemy do porozumienia.
 
 
+31 #10 Antoniusz_Ar 2014-07-24 08:47
To się nazywa kształcenie praktyczne peresczakow. Kiedyś istniały szkoły przyzakładowe, w pracowniach projektowych też terminowano. Z tego okresu pochodzili najlepsi fachowcy. Skoro znasz wymienionych architektów to wiesz doskonale, że właśnie w ten sposób Tadao Ando się kształcił. Praktykował w drewnie, studia rzucił i zwiedził pół świata żeby analizować dzieła architektury. Posiadał ?to coś?, nieuchwytne i nie dające się opisać liczbami. Zawodu nie uczysz się na uczelni, ale dopiero po wielu latach pracy (również nie od razu po uzyskaniu uprawnień budowlanych, to tylko wyższy etap). Dlatego tak ważna jest właściwa praktyka zawodowa w każdej dziedzinie. Z kolei talentu i wyczucia nie nauczą cię na żadnych studiach, w tym i na architekturze - to indywidualna sprawa danej jednostki. Można się co najwyżej nauczyć rozpoznawać zależności rządzące prawami natury dzięki którym odczuwamy coś jako piękno. Na studiach można się nauczyć, że stosując właściwe schematy, proporcje, zestawy kolorystyczne można w sposób rzemieślniczy projektować obiekty, które będziemy odczuwali jako ładne. Ale już tworzenie dzieła sztuki to co innego. Nie każdy to potrafi (i w dzisiejszych czasach nie każda gwiazda architektura stawiająca sobie pomniki to prawdziwy artysta). Poczytaj o tworzeniu napięcia w malarstwie (poszukaj, są nawet książki ?tysiąc sposobów aby wprowadzić napięcie dla twoich obrazów? dla amatorskich malarzy). I tak mogę spokojnie napisać, że przeważająca większość architektów to rzemieślnicy. To pewnie ci rzemieślnicy w Polsce wprowadzili korzystne uregulowania prawne dające im monopol na prace projektowe (architekci piękna nie potrzebują ochrony i uprawnień, przed nimi każdy chyli czoła, nawet największy laik ? znam architekta bez uprawnień, projektuje pięknie, uprawnień nie ma). Obawiają się inżynierów budownictwa (i pozostałych kolegów architektów, może też innych artystów), którzy poprzez studia praktyczne mogą się kształcić w projektowaniu budynków i mogą być im równi. Zachwycamy się architekturą zachodnią, a tam prawie nigdzie nie ma takich ograniczeń i inżynierowie budownictwa mogą swobodnie projektować budynki. Jesteśmy więc niechlubnym bastionem Europy, gdzie zamiast się otwierać, kształcić i poznawać aby podnosić jakość otaczającej nas przestrzeni to zamykamy dostęp pod pozorem dbania o jakość i niedostępność dla osób niby niewykształcony ch, a tak naprawdę chodzi o monopolizację rynku. Ty pracujesz jako konstruktor. Czy po studiach byłeś gotowy od razu projektować wszelkie konstrukcje bez żadnego oporu? Wiedziałeś już wszystko? Czy po uzyskaniu uprawnień byłeś już alfą i omegą? Byłeś w stanie zaprojektować wszystko? Czy teraz jesteś gotowy a vista zaprojektować każdy typ konstrukcji czy może potrzebujesz czasu aby przeanalizować pewne kwestie, pogłębić wiedzę czy poczytać trochę literatury?

Nie wiem gdzie pracowałeś, ale praca asystenta to zawsze początek (chyba po studiach nie byłeś od razu projektantem, a idąc twoim tokiem myślenia to do dzisiaj powinieneś być asystentem konstruktora). Na początku pracy są dwie drogi. Możesz być asystentem i kreślić to, co projektant nakazuje i nie wychodzić poza zlecone zadania. Możesz być wiecznym asystentem. Możesz też analizować co, skąd, jak i dlaczego. Możesz się kształcić, pytać, czytać? Ja akurat pracowałem w firmie gdzie po kilku latach i etapie asystowania dostawało się samodzielne tematy do opracowywania z coraz większą samodzielnością i poziomem skomplikowania. Później już były całkowicie samodzielne tematy, projektant już później ich wcale nie sprawdzał bo wiedział, że są zrobione dobrze. To jest kształcenie przez praktykę. Znam jednego asystenta przed niedługo przed emeryturą, który całe życie tylko kreślił co mu kazano. To mu odpowiada i ma się z tym dobrze. To był jego wybór.

Tutaj jest jeszcze drugie dno sprawy. Jeśli będzie symetria między architektami i inżynierami budownictwa to będzie możliwa współpraca i działania na rzecz jakości architektury. Jeżeli jedna grupa będzie ciągle i niezmiennie próbować zawłaszczyć coraz większe kompetencje to zawsze będą spięcia i izolacja, a odbije się to właśnie na jakości naszej przestrzeni. Jak kiedyś mówiono ?zgoda buduje, a niezgoda rujnuje?. Architekci argumentują swoje postulaty tym, że na budownictwie nie ma zbyt dużej ilości przedmiotów, aby samodzielnie projektować cokolwiek (przy okazji pomijając, że na architekturze również program nie obejmuje wielu spraw technicznych, niezbędnych do projektowania). Ograniczanie zakresu studiów dotyczy wszystkich kierunków, w całym kraju. Nasze szkolnictwo jest torpedowane ciągłym zaniżaniem jakości kształcenia, ale żeby to dostrzec trzeba wyjrzeć poza swój ogródek. Stąd ten argument IARP można w łatwy sposób obalić lub idąc jego tokiem ograniczyć również uprawnienia architektów. A czy nie lepiej robić właśnie odwrotnie? Wprowadzić jak najwięcej przedmiotów z projektowania architektoniczn ego? To spowoduje wzrost świadomości architektoniczn ej wśród inżynierów budownictwa i poszanowania dla tej dziedziny co się przełoży na pewno in plus. Lepiej dać możliwość szerszych uprawnień (po odpowiedniej praktyce!) i egzekwować odpowiedzialnoś ć za sporządzony projekt czy ograniczać i rozmywać kompetencje?

Argument niskiej ceny odrzucam całkowicie. Znam architektów, którzy projektują budynki za psie pieniądze, a inżynierów budownictwa, którzy mają takie stawki, że każdy by chciał tyle wyciągnąć. I działają na rynku kilkanaście lat, a na brak zadowolonych klientów nie narzekają. Bo robią to rzetelnie i świadomie zagadnień, za które odpowiadają. Tutaj nie możesz generalizować bo zaraz będzie zbitka z pijakiem i złodziejem. Rozmawiajmy merytorycznie.
 
 
+35 #9 WoBo 2014-07-23 20:30
peresczakow sam piszesz o brzydocie architektury polskiej, a kto ją projektował? Architekci, łącznie z tymi, którzy uczą na uczelniach. Nie jest to żaden argument. Na całym świecie inżynier może projektować architekturę i to tamtą architekturą się zachwycacie :-). Nie mówię, że z miejsca powinien mieć taką możliwość z marszu, ale po odpowiednio wydłużonej praktyce. Wydłużona praktyka dla architektów w zakresie konstrukcji, a dla konstruktorów w zakresie architektury. Jeśli ktoś przetrwał ten okres tzn, że tego chce i nie jest przypadkiem jego wybór. Problem polega na tym, że lobby architektoniczn e lobbuje tylko przez pieniądze, nic więcej. Teraz nawet kierownikom budowy chcą ugryźć kawałek chleba.
 
 
-31 #8 peresczakow 2014-07-23 19:23
Racja Bielak78. Myślę, że kreślarze i asystenci architektów wiedzą więcej niż magister inżynier budownictwa, który liczy na codzień zbrojenie w belkach i wydaje mu się, że zaprojektowanie domku to pestka. Zauważ jakie to niebezpieczeńst wo dla jakości architektury. Pan budowlaniec wystawia konkurencyjna cenę, nie zdaje sobie sprawy z przeróżnych architektoniczn ych problemów, na koniec odstawia chałę a inwestor kupuje, bo przecież potrzebuje projektu i sam zresztą nie ma wiedzy, żeby ocenić czy dom jest porządnie zaprojektowany. I taki projektant-budowlaniec zgarnia zlecenia architektom, bo przecież to domek tylko jednorodzinny!! no to maksymalnie dzień roboty!! a związku z tym cena konkurencyjna ( a może dumpingowa?).

Bielak78 sam pracowałem również jako kreślarz u architekta, prawdziwego architekta. To on projektował nie ja. I wybacz ale jak patrze na polska architekturę domów jednorodzinnych to wygląda jakby była właśnie zaprojektowana przez kreślarza albo niezbyt zdolnego asystenta a nie przez prawdziwego architekta.
 
 
+29 #7 Bielak78 2014-07-23 19:04
Po pierwsze nie partaczyć. Po drugie rozwijać się. Po trzecie liczyć ekonomię inwestycji bo ta zaczyna być drugą twarzą architektury.

Smykałka to nie wszystko. Widok nie nie ergonomia. Czy ktoś słyszał o architekturze bazującej na rozwiązaniach naturalnych zaczerpniętych od roślin i zwierząt ? Niewielu.
 
 
+29 #6 Bielak78 2014-07-23 19:01
Cytuje peresczakow:
Na początku chcę zaznaczyć, że jestem konstruktorem a nie architektem. Proszę mi wybaczyć ale patrząc na polską architekturę uważam, że konstruktorzy powinni odsunąć się od niej z daleka. Bo różnica między domem jednorodzinnym zaprojektowanym przez architekta i przez konstruktora nie jest subtelna ale kolosalna. Nawet domek jednorodzinny istotnie wpływa na naszą wspólną przestrzeń. Pamiętam doskonale ze studiów z jakim lekceważeniem studenci podchodzili do przedmiotu "architektura i urbanistyka". Nie stajemy się architektami po wykonaniu jednego projekciku na studiach!! Architekci uczą się zawodu przez 5 lat, podobnie jak my. I może należałoby wykazać trochę pokory i starać się sobie uświadomić, że są pewne rzeczy, których "nie czujemy". Więc zdajmy sobie sprawę, że nawet tym małym domkiem jednorodzinnym istotnie wpływamy na przestrzeń publiczną i to jest odpowiedzialnoś ć. Nie wspomnę nawet ile trzeba mieć doświadczenia, żeby zaprojektowany "domek" był funkcjonalny i przyjazny dla jego użytkowników.



Przepraszam stary ale jak odsunąć się od pracy którą ktoś wykonuje jako źródło zarobku pod architektem. Jak mam 5 czy 10 lat klepania takich domków - praktyka rules.

Gdybyś miał racje to by architekci asystentów i kreślarzy wyrzucili z pracowni na zbity pysk za pataczenie. A podpisują się pod naszą pracą.
 
 
-28 #5 peresczakow 2014-07-23 18:34
Pełna zgoda Antoniuszu_Ar i wyobraź sobie, że znam nazwiska a nawet niektóre realizacje wymienionych przez Ciebie projektantów!! Ale chyba przyznasz mi rację, że takich samorodnych talentów architektów mamy niewielu? Taki przeciętny magister inżynier to nie jest Mies van der Rohe. A jeżeli się taki nam przydarzy, to owszem, myśląc logicznie, powinien mieć możliwość uzyskania uprawnień architektoniczy ch. Ale przeciętny inżynier nie ma pojęcia o architekturze (nawet jeśli jest przekonany święcie, że je ma). Bo jak sam mówisz należy zdobyć doświadczenie a moim zdaniem najlepiej pod okiem innych doświadczonych projektantów architektury. To, jak nazwałeś "wyczucie pewnych rzeczy" jest właśnie domeną głównie architektów. Nie jest to czymś z czym się rodzi (a przynajmniej w większości), jest to rzecz nabyta podczas studiów i praktyki zawodowej. Uprawnienia do zawodu architekta, nawet w małym zakresie, powinny być przyznawane pod jakąś kontrolą a nie rozdawane ot tak każdemu inżynierowi.
 
 
+28 #4 Antoniusz_Ar 2014-07-23 18:03
Co jeżeli ten inżynier budownictwa pracuje właśnie jako "architekt"? To nawet gdyby miał mieć 50 lat praktyki to też nie powinien sam żadnego budynku zaprojektować? Czy wyczucie pewnych rzeczy to domena tylko architektów czy może indywidualne cechy danej jednostki szlifowane podczas pracy zawodowej?

Poczytaj sobie:
Tadao Ando
Adolf Loos
Mies van Deer Roche
Buckminster Fuller
i wielu, wielu innych, którzy są znanymi architektami, ale nigdy takiej uczelni nie ukończyli. U nas mogliby co najwyżej mały domek w zagrodzie zaprojektować i nikt by o nich nie usłyszał.

W większości państw świata architekt to cały zespół, w niektórych chroni się tytuł zawodowy architekt, ale prawie nigdzie samej możliwości projektowania budynków. Szczególnie tyczy się to inżynierów budownictwa. Sam przyznajesz, że tutaj praktyka się liczy. Po to ona jest. Tutaj nie chodzi o to co piszesz. Tutaj chodzi o możliwość zdobycia uprawnień do tego czym się faktycznie zajmujesz. Bo sam przyznasz, że inżynier budownictwa ogólnego to nie tylko konstruktor bądź kierownik budowy.
 
 
-34 #3 peresczakow 2014-07-23 17:45
Na początku chcę zaznaczyć, że jestem konstruktorem a nie architektem. Proszę mi wybaczyć ale patrząc na polską architekturę uważam, że konstruktorzy powinni odsunąć się od niej z daleka. Bo różnica między domem jednorodzinnym zaprojektowanym przez architekta i przez konstruktora nie jest subtelna ale kolosalna. Nawet domek jednorodzinny istotnie wpływa na naszą wspólną przestrzeń. Pamiętam doskonale ze studiów z jakim lekceważeniem studenci podchodzili do przedmiotu "architektura i urbanistyka". Nie stajemy się architektami po wykonaniu jednego projekciku na studiach!! Architekci uczą się zawodu przez 5 lat, podobnie jak my. I może należałoby wykazać trochę pokory i starać się sobie uświadomić, że są pewne rzeczy, których "nie czujemy". Więc zdajmy sobie sprawę, że nawet tym małym domkiem jednorodzinnym istotnie wpływamy na przestrzeń publiczną i to jest odpowiedzialnoś ć. Nie wspomnę nawet ile trzeba mieć doświadczenia, żeby zaprojektowany "domek" był funkcjonalny i przyjazny dla jego użytkowników.
 
 
+30 #2 Bielak78 2014-07-23 17:39
Dwie sprawy.

1. Dla zainteresowanyc h jak to było z uprawnieniami w mojej ocenie

http://www.konstruktorbudowlany.fora.pl/prawo-i-przepisy,47/stosujac-prawo-nalezaloby-was-pozbawic-uprawnien,6760.html

2. Dla zainteresowanyc h co było przyczyną likwidacji urbanistów

http://prawobudowlane.bloog.pl/id,340787892,title,Zdrowa-konkurencja,index.html

Powielać tego na portalu nie będę
 
 
+35 #1 Filip R 2014-07-23 12:28
Dziękuję Autorowi, że mu się chciało sporządzić taki dokument - na oko dość rzetelna analiza. Głosujcie zawsze na wolność, popierajcie ruchy wolnościowe bo inaczej nas zjedzą te upiory regulacji.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Pismo do Sejmu RP w sprawie uprawnień budowlanych

Ranking pracodawców 2013

Firmy, które oferują praktyki

Portal Studentów Inżynierii Środowiska